Jesteś tutaj: Home

Czy czekają nas przyśpieszone wybory?

Napisane przez  Janusz Szewczak / Stefczyk.info Opublikowano w Regionalne sobota, 22 czerwiec 2013 17:04

Nawet najdroższe garnitury E. Zegny w końcu się prują. Dziś palą się nie tyle kubańskie cygara w salonach rządowych celebrytów, ale grunt pod nogami rządowej koalicji. 79 proc. Polaków źle oceniających obecny rząd i 71 proc. równie źle oceniających samego premiera to najgorszy dla PO wynik od sześciu lat.



Media zręcznie zwekslowały dyskusję na tzw. tematy zastępcze - wino, whisky, cygara, wizyty w klubach nocnych, by przykryć prawdziwe, gigantyczne afery i problemy finansowe, nietrafione inwestycje, załamanie się finansów publicznych, w tym budżetu, potencjalnej przegranej w PE w sprawie CO2.

Tu, jak widać, gra idzie o setki miliardów, a nie setki tysięcy złotych. Gdybyśmy mieli prawdziwych, profesjonalnych gospodarzy naszego państwa, patriotów walczących konsekwentnie o Polską Rację Stanu i chęć rządzących, by zadbać wreszcie o poziom życia zwykłego obywatela, wtedy niewątpliwie naród nie pożałowałby elitom ani whisky, ani cygar, ani garniturów.

Niestety, dziś przed Polakami staje coraz częściej bezradny i podłamany Premier D. Tusk, który oświadcza nam, że "niemożliwe jest niemożliwe" oraz "że niektórzy dla pieniędzy mogą zabić". Rzecz niewątpliwie idzie o wielkie pieniądze: zagraniczne firmy budowlane deklarują, że mają roszczenia wobec polskiego rządu na kwotę 10 mld zł, oficjalnie GDDKiA przyznaje się do 3mld zł roszczeń, znacząco opóźnia się budowa terminalu gazowego w Świnoujściu, a koszty rosną.

Gigantyczna i mocno ryzykowna inwestycja spółki SP - KGHM w nowe złoża miedzi w Chile i Kanadzie, na razie na kwotę 14-15 mld zł już zaczyna negatywnie oddziaływać na jej giełdowe notowania i zmusza do zaciągania długów w bankach - a to przecież największy dostarczyciel podatków, składek i opłat do budżetowej kasy - wpłacający prawie tyle samo co ponad 60 banków komercyjnych działających w Polsce. Rząd i min. S. Nowak z radosną beztroską zafundowali nam szybkie pociągi Pendolino, prawie za 3 mld zł, które już ponoć za półtora roku będą jeździć niczym błyskawica z Gdańska do Krakowa. Tyle tylko, że obecnie nie ma nawet torów, po których mogłyby jeździć, ani podstacji energetycznych, które mogłyby go zasilać.

Właśnie dowiedzieliśmy się, że z elektrownią atomową w Polsce za 80-100 mld zł będzie problem, a pieniądze na elektrownię Opole, być może gdzieś za górami za lasami się znajdą, a chodzi o - "drobnostka" - 50 mld zł. Gdzieś zaginęły, odeszły w siną dal Inwestycje Polskie, w ramach których obiecywano Polakom 100-200 mld zł nowych inwestycji.

Czeka nas na jesieni prawdziwa godzina próby, gdy idzie o zagrożenia kryzysowe, zapaść dochodów podatkowych, spadek produkcji przemysłowej i być może nowe sensacyjne fakty z życia wyższych rządowych sfer. Wszystko to może spowodować decyzje PO o konieczności wcześniejszych wyborów parlamentarnych, by uciec od odpowiedzialności za detonację kryzysu. Byłoby dobrze, żeby opozycja nie była tym zaskoczona, tym bardziej, że obecne schyłkowe, a zarazem pustoszące polską gospodarkę, przedsiębiorczość i finanse rządy koalicji PO-PSL mogą nie wytrzymać naporu złych informacji płynących zarówno z wewnątrz, jak i z zewnątrz.

Byłoby optymalnym rozwiązaniem, gdyby kilka miesięcy mógł funkcjonować rząd techniczny, ekspercki, który mógłby przygotować rzetelny bilans otwarcia i wskazać zaniechania rządzącej ekipy. Może się jednak okazać, że nie będzie na to czasu, bo grunt pali się dzisiaj nie tylko pod rządową ekipą PO-PSL, grupą ich sponsorów i usłużnych mediów mętnego nurtu, ale pod samą istotą bezpieczeństwa ekonomicznego państwa polskiego i jego obywateli.

Już dziś więc trzeba mieć praktycznie gotowe raporty o stanie zagrożeń w poszczególnych sektorach gospodarki i finansów, w polityce społecznej i demografii. Bardzo przydałby się studyjny wyjazd przedstawicieli opozycji na Węgry, by skorzystać z ich doświadczeń. Niech nikt nie myśli, że skutki kryzysu da się zlikwidować półśrodkami i tylko nieco mniej liberalnymi rozwiązaniami stosowanymi dotychczas. Czekają nas w celu opanowania sytuacji niezwykle radykalne działania i nietuzinkowe pomysły.

Aby coś zmienić potrzebna będzie nie tylko odwaga, ale też profesjonalizm i unikalne menedżerskie talenty. Po wakacjach czeka nas poważne załamanie, zarówno na rynku polskich obligacji, coraz silniejsze wahania polskiego złotego, drastyczne cięcia inwestycji, zwłaszcza tych drogowych, nowe liczne bankructwa firm i ponowny wzrost bezrobocia. Hasła "ratuj się kto może" i "teraz my" mogą wówczas nie wystarczyć.

 

19 kwietnia 1346 roku król Kazimierz III Wielki nadał Bydgoszczy prawa miejskie.

Kosma Złotowski

Kontakt

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.