Jesteś tutaj: Home

SLD także nawołuje do bojkotu referendum

Napisane przez  Ł.R. Opublikowano w Regionalne wtorek, 15 październik 2013 17:45

Gdy premier i prezydent Komorowski wezwali warszawiaków do niepójścia na referendum, to wywołało w Polsce burzę i zarzuty, że to jest działanie przeciwko społeczeństwu obywatelskiemu. Apel o nie pójście na referendum wyrazili także działacze Sojuszu Lewicy Demokratycznej z Włocławka.

Za 2 tygodnie mieszkańcy będą bowiem głosować, czy obecny prezydent Andrzej Pałucki ma zostać odwołany z funkcji.

 

Włocławek kilkadziesiąt lat czekał na tak ogromny boom inwestycyjny. Dzięki umiejętności i skuteczności pozyskiwania dodatkowych pieniędzy, Andrzej Pałucki – Prezydent Miasta Włocławek, zainwestował blisko 750 mln zł w rozwój naszego miasta. To dobrze wydane pieniądze, dzięki którym powstaje  pół tysiąca nowych miejsc pracy, jeździmy po równych ulicach, cieszymy się z coraz ładniejszego Starego Miasta, bulwarów, Browaru B. Wreszcie możemy korzystać z szans jakie daje nam potencjał turystyczny Zalewu Włocławskiego. Nasze dzieci, wnuki uczą się w nowoczesnych, wyremontowanych szkołach, ćwiczą na wielofunkcyjnych boiskach, bawią się na bezpiecznych placach zabaw. Swoją świetność odzyskują teatr i stadion. To wszystko sprawia, że z dumą możemy mówić o naszym mieście, o Włocławku – piszą członkowie SLD w obronie swojego kolegi partyjnego - Nie pozwólmy tego zniszczyć! Nie pozwólmy grupce, 9 niespełnionych politycznie osób, zablokować rozwój Włocławka! Jeśli dbacie  o swoje miasto, jeśli chcecie, by trwał proces zmian na lepsze, NIE IDŹCIE  NA REFERENDUM!

 

 Faktem jest, że inwestycje poczynione prze prezydenta Pałuckiego dostrzegane są w różnego rodzaju zestawieniach mediów ogólnopolskich. Ostatnie jednak zdanie – Nie idźcie na referendum – trudno, aby przeszło bez echa.

 

Działacze SLD stawiają bowiem na to, że zbyt niska frekwencja sprawi, że referendum będzie nieważne. W pewnym stopniu może zostać to odebrane jako zniechęcanie obywateli do działalności publicznej.

 

Z opinii dotyczących warszawskiego referendum można zauważyć dość spore niebezpieczeństwo dla polskiej demokracji.  Premier powiedział, że niepójście na referendum to też swojego rodzaju wyrażenie opinii. Doszło tutaj w praktyce do sytuacji, że jeżeli ktoś poszedł na referendum to wyraził tym samym pogląd, że prezydent Warszawy powinna zostać odwołana (zwiększył bowiem frekwencje). W tym wypadku nie obowiązywała zatem tajność głosowania, co jest podstawą demokracji w Polsce. Podobnie może być po tym apelu we Włocławku.

 

Ta decyzja SLD może szybko się zemścić. Gdyż jeżeli zwolennicy prezydenta Pałuckiego nie pójdzie na referendum, to można się spodziewać podobnych do stolicy wyników. Tam 95% głosujących stwierdziło, że Hanna Gronkiewicz-Waltz powinna ustąpić ze stanowiska. Jeżeli identyczny wynik będzie miał miejsce we Włocławku, to mimo zbyt niskiej frekwencji, opozycja prezydenta Pałuckiego będzie miała w przyszłym roku argument, że popiera go zaledwie kilka procent  mieszkańców. 

Kosma Złotowski

Kontakt

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.