Jesteś tutaj: Home

Czy Polacy przestają żyć konfliktem PO z PiS?

Napisane przez  Ł.R. / Mysl24.pl Paweł Nowakowski Opublikowano w Regionalne niedziela, 01 grudzień 2013 13:10

Polska polityka w głównej mierze opierała się w ostatnich latach na konflikcie Platformy Obywatelskiej z Prawem I Sprawiedliwością. Jak by nie patrzeć, są to przecież dwa najsilniejsze obozy na polskiej scenie politycznej. Politycy zwalczają się nawzajem, niekiedy nawet w sposób nieparlamentarny, a normalni Polacy, coraz częściej po prostu przełączają kanał, gdy rozpoczyna się serwis informacyjny.

Frekwencja w ostatnich wyborach uzupełniających pokazuje, że coraz mniej interesuje nas polityka. W Polsce żyje się coraz trudniej, a obywatele nie wierzą, że może być jakaś alternatywa dla tej polityki. O ile kiedyś społeczeństwo bardziej emocjonowało się konfliktem pomiędzy zwolennikami PO i PiS, o tyle teraz interesujemy się tym coraz mniej.

 

Ciekawą ocenę dotyczącą wojny polsko-polskiej przedstawił na portalu mysl24.pl historyk i politolog Paweł Nowakowski - Nie wiem, czy Polacy byli kiedykolwiek tak silnie podzieleni. Wiem za to, że nigdy nie byli podzieleni w sprawie tak głupiej. Bo PO i PiS to przecież prawie to samo. Oni sami nawet tego nie ukrywają wymieniając się czołowymi postaciami – a to Gilowska, a to śp. Religa, a to Sikorski, a to Kluzik-Rostkowska. Do dnia dzisiejszego w rządzie Tuska znalazło miejsce trzech ministrów rządu PiS.

 

Dzięki rozpalaniu do czerwoności emocji i nastawianiu nawzajem przeciwko sobie własnych wyborców, tandem jedzie dalej. I mimo że nazywa się całkiem ładnie – Kaczor Donald, to Polakom życia jak z bajki nie wiezie. Chciałoby się mieć głęboką nadzieję, że rodacy w końcu zdali sobie sprawę, że spór pomiędzy partią Tuska (bo już nie jak w 2005 Tuska i Rokity) a partią Kaczyńskiego (bo już nie jak w 2005 Kaczyńskich – choć z jakże innego powodu) jest wartościowy wyłącznie dla samych polityków – pisze Nowakowski.

 

Wydaje się, że społeczeństwo zaczęło to w końcu zauważać. Że emocje trochę opadły i zdrowy rozsądek dochodzi powoli do głosu. Znacznie mniej naszych rodaków jest dziś w stanie bronić którejś z dwóch partii do utraty choćby tylko tchu. W miejsce wojny polsko-polskiej, który to termin zarezerwowany już chyba będzie w historii dla lat 2005–2013 (oby 13!), pojawia się przestrzeń dla prawdziwego sporu ideowego Polaków.

Kosma Złotowski

Kontakt

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.