Jesteś tutaj: Home

Posłowie przyznają, że w Warszawie nie mają na nic wpływu

Napisane przez  Łukasz Religa Opublikowano w Regionalne czwartek, 27 luty 2014 09:57

Posłowie z okręgu bydgoskiego ponad podziałami piszą list do wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej w sprawie Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych. Pojawia się jednak pytanie, dlaczego dopiero teraz i czy ten list na cokolwiek będzie miał wpływ.

 

Na wczorajszej konferencji prasowej parlamentarzyści ponad podziałami mówili w sprawie ZIT i proponowali, że jeżeli nie uda się dojść do porozumienia pomiędzy Bydgoszczą i Toruniem w sprawie wspólnego ZIT-u, to alternatywnie wzorem województwa lubuskiego należało by powołać dwa osobne.

 

Takiego rozwiązania oczekuje wielu bydgoskich samorządowców. Przed miesiącem na posiedzeniu jednej z komisji radni ubolewali, że Bydgoszcz jest traktowana gorzej od innych miast wojewódzkich, które mogą tworzyć ZIT-y oddolnie. W dość ostrych słowach wówczas przewodniczący Rady Miasta Roman Jasiakiewicz ocenił działalność parlamentarzystów z naszego okręgu, w zabieganiu o korzystne dla Bydgoszczy i jej sąsiadów rozwiązanie.

 

Z tego powodu poczułem się w obowiązku przedstawić opinie samorządowców parlamentarzystom. Ci z tak srogą oceną nie chcieli się zgodzić, co jednak istotne to posłowie opozycji się tłumaczyli, choć najbardziej interesowało mnie co ma do powiedzenia posłanka Platformy Obywatelskiej Teresa Piotrowska, której partia współtworzy rząd.

 

- Teraz się tłumaczą posłowie opozycji, a największy wpływ na decyzje mają  posłowie koalicji, do których jest największy żal – wchodzę w słowo posłance Bańkowskiej z SLD.

 

Wówczas ku mojemu zaskoczeniu posłanki Piotrowskiej zaczęli bronić posłowie Tomasz Latos z PiS i wspomniana Anna Bańkowska. Poseł Latos dawał do zrozumienia, że może się nie podobać, że posłowie potrafią działać ponad podziałami, a posłanka z SLD stwierdziła, że parlamentarzystka z Platformy tłumaczyć się nie musi.

 

Na koniec głos jednak posłanka Piotrowska zabrała – Posłowie koalicji i opozycji mogą tylko prosić, lobbować, trzaskać drzwiami, bo bezpośredniego  wpływu na decyzje nie mamy – tłumaczyła Piotrowska.

 

Gdy stwierdziłem, że rząd Donalda Tuska i wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej trwa dzięki poparciu między innymi posłanki Piotrowskiej, to pojawiła się na konferencji prasowej konsternacja.  

 

Reasumując bowiem, parlamentarzyści ponad podziałami wystosowali pismo do wicepremier, które raczej zbyt wiele nie wniesie, gdyż jak przyznała jedna z posłanek –  posłowie nie mają wpływu na nic. Bydgoscy posłowie – bo ich toruńscy koledzy mają znacznie większy wpływ na decyzje rządowe. 

Kosma Złotowski

Kontakt

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.