Jesteś tutaj: HomeEurowyboryRostowski w Bydgoszczy szału nie zrobił

Rostowski w Bydgoszczy szału nie zrobił

Napisane przez  Łukasz Religa Opublikowano w Wybory do Parlamentu Europejskiego środa, 26 marzec 2014 19:38

O godzinie 13 zbierać podpisy poparcia pod listą Platformy Obywatelskiej wyszedł Jan Vincent Rostowski wraz z senatorem Andrzejem Kobiakiem i jego współpracownikami. Bydgoszczanie zbytnio podpisywać jednak nie chcieli, stąd też akcje przerwano po kilkunastu minutach. Były wicepremier nie czuje się także odpowiedzialny za upadek Zachemu.

 

Welcome w Bydgoszczu – transparentem z takim napisem przywitała młodzieżówka Twojego Ruchu byłego ministra finansów, który do tej inicjatywy młodych podchodził z dystansem i uśmiechem.

 

Pytany przez dziennikarkę telewizji o plany związkowców z Solidarnosci, którzy planują robić mu negatywną kampanie bronił swojej inicjatywy wprowadzenia elastycznego czasu pracy, gdyż w jego opinii dzięki niej spadać będzie bezrobocie w Polsce.

 

Zarzuty NSZZ Solidarność wobec Rostowskiego dotyczyły jednak zupełnie czego innego, a dokładniej nie podjęcia decyzji, która mogła by uratować Zachem, o czym mówiła audycji Radia PIK przewodniczący Leszek Walczak. Gdy udało nam się w końcu zadać mu stosowne pytanie dał do zrozumienia, że nie wie zbytnio o co chodzi - Wie pan nie wszystko co mówią w radiu musi być prawdą.

 

Mimo, iż ta kwestia w dyskusji publicznej pojawiała się kilkukrotnie w ostatnim czasie Rostowski nie był wstanie się do niej odnieść - No bądźmy poważni – apelował do nas.

 

 

Przewodniczący Walczak miał na myśli kompromis jaki wypracowano 22 lutego 2012 roku na posiedzeniu Wojewódzkiej Komisji Dialogu Społecznego, gdzie prezydium reprezentowane między innymi przez Wojewodę i przedstawiciela Ministerstwa Gospodarki Państwa zaapelowało do ministra finansów o zniesienie zgodnie z wytycznymi Unii Europejskiej  obniżenie akcyzy dla przedsiębiorstw energochłonnych. Z racji, iż w Polsce była ona wyższa od innych krajów UE, wpływało to na niższą konkurencyjność polskich przedsiębiorstw.

 

- Były minister finansów ma krótką pamięć i nie pamięta co robił i jakie skutki miały jego decyzje – odnosi się do amnezji ministra Jana Vincenta Rostowskiego Leszek Walczak - Jego jednoosobowe decyzje doprowadziły do likwidacji tysięcy miejsc pracy, jest on jednym z grabarzy polskiego przemysłu.

 

Jak informuje nas przewodniczący Solidarności, rocznie Zachem musiał płacić około 50 mln zł tego podatku.

 

 

Związkowcy zamierzają włączyć się aktywnie w kampanie wyborczą, aby uświadomić mieszkańców regionu o zasługach kandydata Platformy Obywatelskiej.

 

I bez tych działań były wicepremier nie cieszy się zbytnią sympatią bydgoszczan, gdyż większość przechodniów proszonych przez Rostowskiego o poparcie dla jego komitetu wyborczego, traktowało polityka z dużym lekceważeniem.

 

Komentarze

Warte obejrzenia

 

 

 

Jan Szopiński- poseł na Sejm RP

Interpelacja w sprawie wsparcia dla organizatorów kongresów, konferencji, targów, wystaw i szkolen. Do przeczytania na stronie Sejmu RP - tutaj