Jesteś tutaj: Home

Całbecki wyremontowałby linie nr 356, ale nie chce tego PKP

Napisane przez  Ł.R. Opublikowano w Regionalne poniedziałek, 28 wrzesień 2015 20:49

Największa dyskusja na poniedziałkowej sesji Sejmiku poświęcona była Kujawsko-Pomorskiego Programu Spójności Drogowej i Kolejowej, który spotkał się z krytyką w zachodniej części województwa. Radny Roman Jasiakiewicz zagroził wprost, że rozważa skierowanie sprawy do Komisji Europejskiej, marszałek Piotr Całbecki natomiast przyczyn szukał w PKP i Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju.

 

W poniedziałek to opracowanie, które będzie miało kluczowe znaczenie było referowane. Na przyszły tydzień planowany jest start konsultacji społecznych, które potrwać mają ponad miesiąc. Przygotowane opracowanie w kwestii inwestycji kolejowych skupia się na zadaniach umiejscowionych po wschodniej stronie Wisły, w okolicy Torunia i Grudziądza.

 

 

- W tych zapisach potwierdza się najgorsza zasada, która dotąd wywołała ogromne emocje. Emocje o nierówne traktowanie zachodniej i wschodniej części województwa – mówił z mównicy radny Roman Jasiakiewicz – Nie trudno zauważyć, że wśród inwestycji priorytetowych nie ma ani jednej umiejscowionej w części zachodniej – Nie znalazła w oczach zarządu województwa linia nr 356, chociaż zabiegało o nią wiele samorządów, w tym także Rada Miasta Bydgoszczy. Linia łącząca Bydgoszcz z Poznaniem przez Szubin, Gołańcz i Wągrowiec. Linia bardzo ważna dla aktywizacji tego terenu.

 

- Zmuszacie mnie państwo do złożenia skargi do Komisji Transportu, do komisarz Violetty Bulc, żeby te kwestie nieracjonalności i niewypełniania założeń Komisji Europejskiej dla których rozdanie do 2023 roku, nie będzie w naszym województwie realizowane – zakończył Jasiakiewicz, zapowiadając wystąpienie do Komisji Europejskiej.

 

Radny Andrzej Walkowiak zarzucał natomiast, że nie chciano do prac nad tym dokumentem dopuścić przedstawicieli Bydgoszczy – Nie zostały nawet zachowane pozory, dyskryminuje się ewidentnie zachodnią część województwa.

 

 

- Wystarczy wspomnieć o wydarzeniach w Sejmie, podczas bardzo gorącej debaty poselskiej, cała Polska zobaczyła jak wielki jest podział między politykami toruńskimi i bydgoskimi. Chodzi oczywiście o zagadnienia metropolii. Dzisiaj kilka dni po tej awanturze mamy do czynienia z podobnym zjawiskiem u nas w Sejmiku. Bierze pan ogromną odpowiedzialność polityczną publikując ten dokument, on jest krzywdzący, on kopie kolejny rów i pogłębia nieufność pomiędzy regionem bydgoskim i toruńskim – zaznaczał Walkowiak.

 

Marszałek Piotr Całbecki odpowiadając na zarzuty obu radnych przyznał, że nie ma woli ze strony PKP PLK, stąd też linia nr 356 nie została uwzględniona. Wówczas radni Jasiakiewicz i Walkowiak przytoczyli fragmenty odpowiedzi na interpelacje poselską posła Pawła Szałamachy ze stycznia. Odpowiadający sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju Zbigniew Rynasiewicz stwierdził wprost – Ostatecznie władze samorządowe województwa kujawsko-pomorskiego nie zdecydowały się na ujecie omawianej propozycji wśród priorytetowych dla regionu inwestycji.


 

- Takie przerzucanie na samorządy najróżniejszych inwestycji nie jest niczym nowym. W takim razie chciałbym zapytać publicznie pana ministra, jakie pieniądze przeznaczył na rewitalizacje tej drogi, aby w ogóle przywrócić ją do użytkowania. Bardzo chętnie spotkałbym się z panem ministrem w tej sprawie, po to, żeby ją wyjaśnić. Tak samo mogę odpisać do pana ministra i muszę, żeby swoimi 40 mld zł na inwestycje kolejowe w najbliższym czasie, znalazła się tak drobna, a ważna dla naszego regionu inwestycja – odniósł się marszałek Piotr Całbecki.

 

Dopytywany przez Walkowiaka dlaczego mimo zapisania w Regionalnym Programie Operacyjnym rewitalizacja linii kolejowej nr 356, nie znalazła się na liście priorytetowej, stwierdził wprost, iż taka była polityka na szczeblu rządowym.

 

Kosma Złotowski

Radio Maryja o działaniach posła do Parlamentu Europejskiego Kosmy Złotowskiego:

Jedyną grupą, która naprawdę straci na tych przepisach, będą przestrzegające prawa małe i średnie firmy, które często funkcjonują na granicy opłacalności. Odebranie im jednolitego narzędzia, które pozwala im konkurować na rynku europejskim, to ich faktyczna likwidacjazaznaczył Kosma Złotowski.

 

Więcej o sprawie przeczytać można pod tym linkiem

Kontakt

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.