Jesteś tutaj: Home

Premier Kopacz obiecuje S-5 i S-10, zdaniem lewicy te obietnice są nierealne

Napisane przez  Ł.R. Opublikowano w Regionalne wtorek, 06 październik 2015 15:43

Wpadką zakończyła premier Ewa Kopacz wizytę w Bydgoszczy. Po posiedzeniu Rady Ministrów stwierdziła bowiem, że ,,gospodarzem był Bydgoszcz”, co zapewne w grodzie nad Brdą będzie jej długo zapamiętane. Odbyte w Bydgoszczy posiedzenie nie przyniosło jednak przełomu w żadnej lokalnej sprawie.

W odróżnieniu od wyjazdowego posiedzenia rządu, które odbyło się na Śląsku, Rada Ministrów nie przyjęła żadnych uchwał rozwiązujących bydgoskie problemy, w tym oczekiwanego przez lokalną społeczność Prawa Wodnego, które ustanawiałoby Zarząd Dorzecza Wisły w Bydgoszczy. Debatowano natomiast nad Narodowym Programem Rozwoju Czytelnictwa, stąd też miejscem posiedzenia była nowoczesna biblioteka Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego.

 

Podczas konferencji prasowej podsumowującej posiedzenie, szefowa rządu  Ewa Kopacz zapewniła o realizacji budowy dróg ekspresowych S-5 i S-10.

 

Lewica nie daje wiary

Jako pierwsza głos w sprawie odbytego posiedzenia zabrała Zjednoczona Lewica. Wpierw Krzysztof Gawkowski nawiązał do wpadki premier dając do zrozumienia, że politycy PO powinni nauczyć się w końcu, że Bydgoszcz jest kobietą.

 

Bardziej na poważnie Gawkowski zarzucił Platformie Obywatelskiej, że pod pretekstem wyjazdowych posiedzeń rządu prowadzi kampanie wyborczą za publiczne pieniądze i zażądał rozliczenia się partii Ewy Kopacz z tej działalności.

 

Kandydat Krzysztof Gawkowski wyraził także obawę, że rząd nie będzie wstanie zrealizować wszystkich obiecanych inwestycji drogowych – Rządowy program zawiera inwestycje na 100 mld zł, kto uwierzy, że wszystkie uda się zrealizować? - pytał Gawkowski – Moim zdaniem są one niemożliwe do zrealizowania.

 

W jego opinii zagrożona jest realizacja drogi S-10, ale także obwodnic Sępólna Krajeńskiego i Kamienia Krajeńskiego wzdłuż drogi krajowej nr 25.

 

Kosma Złotowski

Radio Maryja o działaniach posła do Parlamentu Europejskiego Kosmy Złotowskiego:

Jedyną grupą, która naprawdę straci na tych przepisach, będą przestrzegające prawa małe i średnie firmy, które często funkcjonują na granicy opłacalności. Odebranie im jednolitego narzędzia, które pozwala im konkurować na rynku europejskim, to ich faktyczna likwidacjazaznaczył Kosma Złotowski.

 

Więcej o sprawie przeczytać można pod tym linkiem

Kontakt

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.