Jesteś tutaj: HomeMagazynMalarz z ducha Niepodległej – o osobie i płótnie Jana Matejki

Malarz z ducha Niepodległej – o osobie i płótnie Jana Matejki

Napisane przez  Olgierd Bondara Opublikowano w Magazyn niedziela, 08 lipiec 2018 12:00
Malarz z ducha Niepodległej – o osobie i płótnie Jana Matejki Muzeum Narodowe w Warszawie

W 180 - lecie narodzin wybitnego artysty, malarskiego wieszcza wśród Polaków, o jego osobie i jednym z najwybitniejszych dzieł – „Stańczyk w czasie balu na dworze królowej Bony, kiedy wieść przychodzi o utracie Smoleńska ”.

 

Jan Matejko urodził się 24 czerwca 1838 roku w Krakowie, najprawdopodobniej w kamienicy przy ulicy Floriańskiej. Był dziewiątym dzieckiem Czecha przybyłego do Galicji, Franciszka Ksawerego, nauczyciela muzyki i córki krakowskiego siodlarza, Janiny Karoliny z domu Rosenberg. Jan był chorowitym, niskiego wzrostu dzieckiem. Pisarz Marian Gorzowski w swych wspomnieniach zanotował: „Jan Matejko, wątły i blady chłopaczek, z ujmującą i miłą twarzyczką”.

 

„W 1852 roku przybył do Szkoły przy Wesołej Jan Matejko, wzrostu średniego, niechudy, z uderzająco skrzywionym nosem, oczami bardzo ciemnymi, jak tarki włosów równie ciemnych. Granatowy surducik wytarty, czapka nielepsza, z daszkiem zmatowanym. Trzymający się sztywno, pozornie wydający się obojętnym, a zboku zerkający oczyma ciekawie, małomówny, mrukliwy, w garderobie widocznie przerobionej ze starszego, obuwiu z przyszczypkami, powoli i ukradkiem obserwujący kolegów i ich studia” – wspomina przyjaciel Matejki ze szkoły Izydor Jabłoński – Pawłowicz. Ze względu na pilną i szybką naukę Jan niebawem zadebiutował na wystawach malarskich, dzięki czemu w 1858 wyjechał do Monachium doskonalić swój warsztat.

 

Matejko rysował, zbierał artefakty z epoki, po czym je szkicował by później wykorzystać je w swojej najsławniejszej serii obrazów historycznych. Pełen wigoru ukończył bawarskie studia, po czym pojechał jeszcze szkolić się do Wiednia na Akademii. W tamtych latach było już jednak wiadome, że Matejko będzie malarzem. Już wtedy miał jasne co do swej kariery malarskiej plany. Tymczasem do swojej śmierci w 1893 roku namaluje jeszcze wiele obrazów, które będą uosobieniem wyobraźni Polaków, którzy w 1918 roku odzyskają niepodległość. Pośród nich najsławniejsze były: „Bitwa pod Grunwaldem”, „Batory pod Pskowem”, „Konstytucja 3 maja”, „Hołd Pruski”, „Sobieski pod Wiedniem”, „Śluby Jana Kazimierza” czy „Reytan. Upadek Polski”. Tymczasem w 180 - lecie narodzin malarza skupię się na płótnie zatytułowanym „Stańczyk w czasie balu na dworze królowej Bony, kiedy wieść przychodzi o utracie Smoleńska”.

 

Stańczyk na płótnie

Obraz „Stańczyk …” został ukończony przez mistrza Matejkę w 1862 roku. Pierwsze szkice do obrazu powstały podczas studiów w bawarskim Monachium. W 1856 roku, dużo wcześniej przed obrazem tu opisywanym, Matejko namalował płótno „Stańczyk udający ból zębów”.

 

Inspiracją dla utworzenia dzieła były rozmowy z przyjaciółmi studentami, a także literatura jaką studiował malarz. Pewną inspiracją mógł być utwór romantyka Seweryna Goszczyńskiego, „Król Zamczyska”, w którym poeta opisał żyjącego przeszłością trefnisia. Ów trefniś przekazując swój ubiór powiada: „Oto jest królewski ubiór (…) Z tą szatą wkładam na ciebie wszystkie cierpienia hańby; zamień ją w purpurę chwały (…) Twoim państwem te gruzy, twoją potęgą wielkość ich przeszłości”. Te słowa według niektórych recenzentów były niejako mottem życiowym malarza Jana Matejki.

 

Sam Stańczyk żył w pierwszej połowie XVI wieku na dworze króla polskiego Zygmunta Starego. Pochodzący z podkrakowskich Proszowic błazen, okazał się również jednym z doradców monarchy. Słynął z dowcipu i cennych rad. Częstokroć Stańczyk wspominany jest w renesansowej literaturze.

 

 

Interpretacja matejkowego obrazu

Na płótnie Jana Matejki pt. „Stańczyk …” na pierwszy plan wysuwa się ów właśnie królewski błazen. Jest dość dobrze oświetlony. Rozsiadłszy się w głębokim fotelu, spoczywa w osobnej komnacie (można by powiedzieć innym świecie) aniżeli balujący dwór w prawej części płótna, w głębi. Ręce ma splecione, twarz głęboko zamyśloną, zadumaną. Ma na sobie typowy dla monarszego błazna karmazynowy strój z charakterystyczną dla swojej roli czapką. Niedbale ułożony list na sąsiednim stoliczku, wskazuje na to, że główny bohater obrazu przeczytał go po czym pospiesznie odłożył na nakryty obrusem stolik. Baczny obserwator spostrzeże na liście adnotacje „Smoleńsk 1514”. Wieść o upadku Smoleńska dotarła już na dwór, dotarła do Stańczyka. Nad tym myśli i duma błazen w pozie arcypoważnej.

 

Matejko ukazuje tutaj głęboką zadumę nad losami Rzeczpospolitej, lecz według mnie, przede wszystkim myśl o naszym dziejowym niebezpieczeństwie ze względu na sąsiedztwo z Rosją. W tej zadumie są obecne wszystkie polskie dalsze dzieje związane ze Wchodem, z utratą Smoleńska w 1514 roku również. Wojna o Inflanty Stefana Batorego, zdrada elit magnackich w XVIII wieku, carskie represje po narodowych powstaniach, wywózki na Sybir, wkroczenie Armii Czerwonej w 1939 i 1944r., okres zniewolenia PRL – u, lot samolotu prezydenckiego do Smoleńska. Ten los wydaje się nieubłagalny. Musimy być tego jako Polacy świadomi, że jest to nieustanne zagrożenie dla polskiej państwowości, dla polskiego istnienia. Jest zupełnie tak jak u arcypolskiego poety Kazimierza Wierzyńskiego, który tak formułował duchowy testament Marszałka Piłsudskiego: „Skazuję was na wielkość. Bez niej zewsząd zguba”. Na tę wielkość i heroizm skazuję nas również nasze położenie geopolityczne, co jest rzeczą oczywistą, dla kogoś komu los Polski leży na sercu.

 

Na dalszym planie obrazu widoczny jest bal na dworze Bony Sforza, żony króla Zygmunta Starego. Dworzanie bawią się świetnie, zupełnie nie rozumiejąc co oznacza dla Polski utrata Smoleńska. Dalsza izba ukazana jest w zupełnym oderwaniu od rzeczywistości Stańczyka. W dodatku nieopodal fotela, na którym zasiada królewski błazen na podłodze leży berło – insygnium monarsze, które leżące na ziemi zwiastuje dalszą poniewierkę Rzeczypospolitej.

 

Czego naucza nas zaduma Stańczyka

Godzinami można podziwiać płótno Matejki, lecz należycie jest wyciągnąć właściwe z niego wnioski. Stańczyk uczy nas by zawsze śmiało podejmować dyskusję na temat odnowienia woli niepodległości Polski. Uczy nas byśmy nieustanni pomnażali wielkie duchowe i gospodarcze dzieło jakim jest Rzeczpospolita i nasza polska wspólnota. Byśmy prowadzili rozważną dyplomację, politykę historyczną, gospodarczą i kulturalną, będąc dumnymi z dzieła wielu poprzednich pokoleń. Bowiem jak mawiał marszałek Piłsudski: „Niepodległość nie jest Polakom dana raz na zawsze”. Stańczyk, zgodnie z troskami Matejki o polską niepodległość, uczy nas byśmy nieustanie o nią dbali, czerpiąc z przebogatej polskiej historii i kultury. I żeby nieustannie mieć na naszą niepodległość baczenie.

 

Olgierd Bondara

 

Komentarze

Warte obejrzenia

Kosma Złotowski

  • Na sejmiku: Presja rządowa nie służy sprawnemu realizowaniu inwestycji unijnych

    Rząd,a w szczególności wiceminister rozwoju Jerzy Kwieciński z niepokojem ocenia wdrażanie funduszy unijnych przez część województw, w tym kujawsko-pomorskie, wskazując iż w praktyce może to doprowadzić do utraty części alokacji. Słowa krytyczne pod adresem polityki rządu w tym zakresie padły natomiast na poniedziałkowej sesji sejmiku z ust dyrektora w Urzędzie Marszałkowskim.

  • Czy marszałek nie prowadzi kampanii za publiczne pieniądze? PiS kieruje zawiadomienie do PKW

    Politycy Prawa i Sprawiedliwości zarzucają Zarządowi Województwa reprezentującego koalicję PO-PSL, że z jednej strony zbyt wolno wdraża fundusze unijne, przez co grozi naszemu województwu nawet możliwość ich bezpowrotnego zwrotu, zaś z drugiej strony wydatkuje publiczne pieniądze, aby robić sobie reklamę w gazetach.

Wiadomości z regionu

Śledź nas

Kontakt

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.