Jesteś tutaj: HomeRegionWprowadzenie wolnych niedziel nie doprowadziło do końca świata

Wprowadzenie wolnych niedziel nie doprowadziło do końca świata

Napisane przez  Łukasz Religa Opublikowano w Regionalne wtorek, 01 maj 2018 00:26
Wprowadzenie wolnych niedziel nie doprowadziło do końca świata Fot: Davide Guglielmo

Data 1 maja na trwałe wpisała się do kalendarza jako ten dzień, w którym szczególnie akcentuje się problematykę związaną z pracą i problemami przed którymi stoją pracownicy. W tym roku możemy spojrzeć na pewne aspekty praktycznie, bowiem kilka tygodni temu wprowadzony został zakaz handlu w niedzielę.

W Polsce Święto Pracy obchodzone jest 1 maja od 1950 roku, jako upamiętnienie strajku robotników w Chicago, które dość radykalnie zmieniły relacje pracodawca – pracownik, bowiem protestujący domagali się wprowadzenia ośmiogodzinnego czasu pracy. Dzisiaj również w Kościele katolickim przypada wspomnienie św. Józefa Rzemieślnika, który patronuje ludziom pracy i robotnikom.

 

Patrząc dzisiaj na tamte wydarzenia z końca XIX wieku w Chicago możemy wyjść z wnioskiem, że robotnicy rzucili wyzwanie ideologii leseferyzmu, gdzie nadrzędnym celem jest maksymalizacja zysków, bez liczenia się z pracownikiem. Szczególnie popularny leseferyzm był w XIX wieku w Wielkiej Brytanii, gdzie prawie połowa pracowników fizycznych nie miała ukończonego 20. roku życia. Powszechna była również praca dzieci w fabrykach.

 

Podobny spór ideologiczny dostrzegam w ostatnich tygodniach w Polsce. Nie ma co prawda masowych strajków, bowiem czasy są inne. Za pracującymi bezpośrednio wstawiły się natomiast władze państwowe, dlatego też od marca w Polsce obowiązuje częściowy zakaz handlu w niedzielę (w wybrane dni) w ramach okresu przejściowego, docelowo jednak zakaz ma objąć wszystkie niedziele. Patrząc na opinie jakie pojawiały się w przestrzenni publicznej, trzeba przyznać, że toczyła się jakaś walka. Straszono wręcz apokalipsą i masowymi zwolnieniami. Po dwóch miesiącach obowiązywania zakazu pracy w niedziele zwolnień nie widać, za to dostrzec można, że niektóre sieci handlowe coraz bardziej walczą o pracownika, chociażby poprzez podnoszenie wynagrodzeń, choć trudno mówić o jakiejś radykalnej poprawie sytuacji pracowników handlu. Być może sytuacja gospodarcza wymusi poprawę dopiero za jakiś czas.

 

Brakuje pracowników

Pracownicy handlu nie są zwalniania z prostego powodu, bowiem w handlu brakuje po prostu rąk do pracy. W opracowaniu ,,Analiza pracy w handlu detalicznym i hurtowym w 9 krajach Europy”, opracowanym przez UNI Europa Global Union i EuroCommerce wskazałem, że w Polsce brakuje około 100 tys. pracowników. Z tego raportu wynika, że w Polsce mamy podobną liczbę placówek handlowych co we Francji, pracuje w nich jednak u nas o około 600 tys. pracowników mniej. Polski sprzedawca pracuje zatem znacznie ciężej od swojego francuskiego odpowiednia. Osobną kwestią są też niższe wynagrodzenia polskich pracowników.

 

Przekłada się to na wyższe dochody w Polsce, gdzie pracownicy pracują więcej i za mniejsze pieniądze. Działa zatem leferystyczna zasada – dążenia do maksymalizacji zysków przy jak najniższym koszcie.

 

Na zakończenie, tradycyjnie nawiąże do ordoliberalizmu, nurtu gospodarczego na którym po II wojnie światowej zbudowała się potęga gospodarcza Niemiec - Na straży wolnej konkurencji powinno stać prawo i moralność – podkreślał jeden z głównych ideologów odroliberalizmu Wilhelm Röpke. Z racji tego, że wielokrotnie o tym nurcie pisałem na Portalu Kujawskim, tym razem pozwolę sobie pominąć jego szerszą charakterystykę.

 

Przykład ordoliberalizmu pokazuje, że moralność w życiu gospodarczym nie musi oznaczać słabszych wyników gospodarczych.

 

Komentarze

Warte obejrzenia

Kosma Złotowski

Śledź nas

Kontakt

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.