Jesteś tutaj: HomeRegionParlament Europejski przyjął dzisiaj ACTA2. Co to dla nas oznacza?

Parlament Europejski przyjął dzisiaj ACTA2. Co to dla nas oznacza?

Napisane przez  Ł.R. Opublikowano w Regionalne wtorek, 26 marzec 2019 18:44
Parlament Europejski przyjął dzisiaj ACTA2. Co to dla nas oznacza? Fot: European Parlament

Dyrektywę o prawach autorskich i jednolitym rynku cyfrowym, nazywaną popularnie ACTA2 Parlament Europejski postanowił przegłosować jeszcze w tej kadencji. Dzisiaj budzącą kontrowersję dyrektywę przegłosowano przy 348 głosach za i 274 przeciwnych. Większość polskich posłów głosowała przeciwko, parlamentarzyści Platformy Obywatelskiej w tej sprawie byli podzieleni.

 

Dla europosła Tadeusza Zwiefki z kujawsko-pomorskiego, który był zaangażowany w pracę nad tą dyrektywą to będzie zwieńczenie 15 letniej kariery w Parlamencie Europejskim. Przeciwko głosował już jednak jego klubowy kolega Michał Boni, były minister od spraw cyfryzacji w rządzie PO-PSL.

 

Kontrowersje wśród opinii publicznej budzą tak naprawdę dwa artykuły 15 i 17 (we wcześniejszych wersjach projektu 11 i 13). Pierwszy ma chronić twórców, w tym również jak podkreślał europoseł Zwiefka małe media. Zyskał on przydomek tzw. podatku od linków. Czyli artykuł ten wprowadza wynagrodzenie za powoływanie się na materiały z innych mediów. Drugi z artykułów prowadza odpowiedzialność właścicieli platform za treści publikowane przez użytkowników.

 

Przydomek ACTA2 pochodzi od tego, iż internauci obawiają się, że w praktyce oba artykuły doprowadzą do cenzurowania internetu - Jest powiedziane, że dotyczy to tylko dużych platform, ale co to znaczy dużych, a co to znaczy małych?

Może się okazać, że za chwile takie platformy jak Salon24 nie będą istniały, bo wypracowanie takiego algorytmu jest bardzo kosztowne – wyraził obawy w rozmowie z nami europoseł Kosma Złotowski, który dzisiaj głosował przeciw dyrektywie.

 

 

Były minister Michał Boni od kilku tygodni zabiegał, aby przyjąć dyrektywę, ale bez tych dwóch kontrowersyjnych zapisów. W tle pojawia się wątek, iż na tej dyrektywie najwięcej zyskają niemieccy wydawcy, stracić mogą natomiast amerykańskie korporacje jak Google. Jakiś czas temu na YouTube (należącym do Google) prowadzona była kampania #SaveYourInternet.

 

Przeciwko głosowali wszyscy polscy posłowie PiS i PSL, z Platformy Obywatelskiej obok Boniego wyłamali się też: Danuta Jazłowiecka, Adam Szejnfeld oraz Róża Thun. Trzeci z kujawsko-pomorskich europosłów Janusz Zemke wstrzymał się od głosowania.

 

Rządy państw UE nie były w tej sprawie jednomyślne. Większość krajów poparła dyrektywę, ale przeciwko obok Polski była też Holandia, Włochy, Finlandia i Luksemburg.

 

Czy nowa dyrektywa to będzie faktycznie większa ochrona interesów małych wydawców, czy też spełnią się obawy związane z cenzurą internetu? Czas pokaże.

 

Dyrektywa będzie musiała zostać do polskiego prawodawstwa zaimplementowana na podstawie ustawy, w ciągu dwóch lat. Zdaniem wiceministra cyfryzacji Pawła Lewandowskiego, z powodu nieprecyzyjności zapisów dyrektywy, będzie można ograniczyć najbardziej negatywne skutki tej regulacji.

 

Komentarze

Warte obejrzenia

 

Kosma Złotowski

Śledź nas

Kontakt

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.