Jesteś tutaj: HomeBydgoszczLiderzy Lewicy negatywnie oceniają prywatyzację linii autobusowych. Taki zamiar ma natomiast bydgoski ratusz

Liderzy Lewicy negatywnie oceniają prywatyzację linii autobusowych. Taki zamiar ma natomiast bydgoski ratusz

Napisane przez  Ł.R. Opublikowano w Bydgoszcz poniedziałek, 15 marzec 2021 11:51

- Tam jest proces, który służy zarabianiu prywaciarzowi – odnosi się do prywatyzowania transportu publicznego szef klubu parlamentarnego Lewicy Krzysztof Gawkowski. W Bydgoszczy od wielu lat część linii miejskich obsługuje prywatna firma, co krytykują związkowcy miejskiego przewoźnika MZK. Umowy się kończą przed 2023 rokiem, natomiast do końca marca planuje się ogłosić przetarg na obsługę części linii po 2023 roku.

W Bydgoszczy rządzi Koalicja Obywatelska, ale w koalicji z SLD. Liderów Lewicy o planowane dalsze powierzanie linii autobusowych pytaliśmy liderów Lewicy, gdy gościli oni w Bydgoszczy 26 września - Jeżeli pojawią się elementy, że jakakolwiek część usług publicznych będzie prywatyzowana, to Lewica będzie mówiła językiem takim jak dotychczas, że uważamy, że wszystko co jest w rękach społecznych jest o wiele cenniejszych dla społeczeństwa, a w prywatnych zazwyczaj szkodzi, bo tam jest proces, który służy zarabianiu prywaciarzowi – ocenił szef klubu parlamentarnego, poseł Krzysztof Gawkowski.

 

Jednym z celów powierzania linii przez ZDMiKP jest uzyskanie lepszego bilansu ekonomicznego, czyli zlecenie przewozu prywatnej firmie po przetargu ma sprawić, że miasto dopłaci do każdego przejechanego kilometra mniej niż gdyby tę usługę wykonywało komunalne MZK. Firmy prywatne nie robią tego natomiast charytatywnie, ale tak jak powiedział poseł Gawkowski, aby zarobić na świadczeniu usługi. Może to jednak oznaczać gorszą jakość usługi dla mieszkańców, np. poprzez zastosowanie gorszej jakości taboru.

 

- Jeżeli usługi publiczne zamieniane są tylko na realny zysk ekonomiczny, to tak się dzieje – wiele osób starszych i młodszych, pozostaje bez dostępu do transportu publicznego – dodał europoseł Robert Biedroń.

 

Przetarg, który ma być ogłoszony do końca marca będzie podzielony na dwa pakiety – pierwszy obejmie linie komunikacyjne nr: 53, 55, 56, 62,67 ,69 i 85, drugi zaś linie nr: 51, 58, 73 i 76. Nowością będzie objęcie przetargiem linii nr 85, która jest nową linią, pomiędzy Kapuściskami i Łęgnowem. Możemy przewidywać, na podstawie uchwały o wdrażaniu elektromobilności, którą uchwalili radni, że przetarg będzie w części wymagał obsługi autobusami tzw. zeroemisyjnymi, np. elektrycznymi, które będą pierwszymi tego typu w bydgoskiej komunikacji publicznej.

 

Warte obejrzenia

  • Mamy Mistrza Świata w Karate Kyokushin

    W weekend w Tauron Arena w Krakowie odbyły się Mistrzostwa Świata w Karate Kyokushin, które wygrał Paweł Stasiński, na co dzień uczeń II Liceum Ogólnokształcącego w Inowrocławiu, trenujący w Bydgoskim Klubie Kyokushin. Jego przygoda z tym sportem trwa od 2017 roku.

  • Czy i kto kogo uderzył na meczu IV ligi w Inowrocławiu?

    W sobotę Cuiavia Inowrocław przegrała u siebie wysoko w stosunku 1:6 z Pogonią Mogilno. To jednak nie o wyniku meczu dyskutuje się po tym meczu, ale o tym co działo się w pomieszczeniach klubowych. O sprawie pisze m.in. portal Telewizji Polskiej.

Wiadomości sportowe

   

 

 

Jan Szopiński- poseł na Sejm RP

728 dni w Sejmie - 377 wystąpień z mównicy. Sprawozdanie z dwóch lat kadencji.

  • Arriva: Pod pozorem oszczędności funduje się chaos

    W poniedziałek jako pierwsi poinformowaliśmy wręcz o rewolucyjnej zmianie na kujawsko-pomorskich torach. Marszałek Piotr Całbecki na sesji Sejmiku Województwa zakomunikował, że od 12 grudnia zakończy się współpraca województwa z Arrivą. Linie bez elektryfikacji ma przejąc Polregio, ale jak się przyznano, na dzisiaj nie posiada taboru. Taki obrót wydarzeń z zaskoczeniem odbiera Arriva.

    Etykiety: kolej
  • Skok na kasę zjednoczył radnych na sejmiku

    Nie codziennie zdarza się, że radni Sejmiku Województwa głosują niemal jednomyślnie. Okazją do działania ponad podziałami politycznymi była możliwość przyznania sobie około 60% podwyżek diet. Radni tłumaczyli to tym, że ostatni raz diety były podnoszone kilkanaście lat temu. Padła też deklaracja, że podwyżek nie będzie przez kolejne 20 lat, ale za kilka lat o tej deklaracji opinia publiczna może zapomnieć.

Wiadomości z regionu