Jesteś tutaj: HomeMagazynWysoka inflacja ma nam towarzyszyć jeszcze przez trzy lata. Ekspert uważa, że programy socjalne rządu ją umacniają

Wysoka inflacja ma nam towarzyszyć jeszcze przez trzy lata. Ekspert uważa, że programy socjalne rządu ją umacniają

Napisane przez  Newseria Opublikowano w Magazyn piątek, 29 kwiecień 2022 15:18

Większość ekspertów spodziewa się szczytu inflacyjnego w połowie tego roku. Prezes NBP Adam Glapiński już kilkukrotnie wskazywał, że najprawdopodobniej przypadnie on na czerwiec br. Zdaniem Polskiego Instytutu Ekonomicznego w wakacje wzrost cen wyniesie ok. 12,5–13 proc. Według części ekspertów galopującego wzrostu cen może nie zahamować podnoszenie stóp procentowych, ponieważ wywołuje go cały szereg czynników, w tym polityka prowadzona przez rząd i wydatki typu 13. i 14. emerytura, Tarcza Antyinflacyjna i obniżka podatków wprowadzona przez Polski Ład. Dlatego w walce z inflacją niezbędne będzie też ograniczenie polityki socjalnej i wydatków budżetowych państwa. Jak ocenia Ministerstwo Finansów, poziom 3,5 proc. osiągniemy dopiero w 2025 roku.

 

Według danych GUS w marcu br. inflacja konsumencka przebiła kolejną psychologiczną barierę i osiągnęła poziom 11 proc. w ujęciu rocznym. W lutym było to 8,5 proc. Marcowy odczyt okazał się znacząco wyższy, niż oczekiwali ekonomiści (konsensus rynkowy na poziomie 10,1 proc.) i oznacza, że wzrost cen jest obecnie największy od prawie 22 lat. Dotychczas tylko raz, w lipcu 2000 roku, inflacja w Polsce osiągnęła poziom dwucyfrowy.

 

Ekonomiści zauważają też, że inflacja od 12 miesięcy pozostaje znacząco powyżej górnej granicy odchyleń od celu inflacyjnego NBP (3,5 proc. r/r). Jednak na tym nie koniec, bo według większości ekspertów szczyt inflacyjny jest spodziewany w połowie tego roku. Według przyjętego w tym tygodniu przez rząd Wieloletniego Planu Finansowego Państwa na lata 2022–2025 (WPFP) w tym roku stopa inflacji średniorocznie wyniesie 9,1 proc., by w kolejnych latach stopniowo spadać (7,8 proc. w 2023 roku, 4,8 proc. w 2024 roku i 3,5 proc. w 2025 roku).

 

– Musimy racjonalizować produkty, które się zużywają i które – z naszej winy czy bez naszej winy – drożeją, np. na różnego rodzaju surowce energetyczne musimy spojrzeć inaczej – mówi dr Andrzej Faliński, wiceprezes Forum Dialogu Gospodarczego i były dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.

 

Skokowy wzrost inflacji w marcu to efekt wojny w Ukrainie. Wzrosły przede wszystkim ceny energii (24,3 proc.) oraz paliw (33,5 proc.), z kolei wzrost cen żywności przyspieszył do 9,2 proc. r/r. – Mamy do czynienia z ponownym przyspieszeniem wzrostu cen żywności. To efekt rosyjskiego embarga na handel nawozami oraz przerwania eksportu zbóż z Ukrainy. W szczytowym momencie wzrost cen żywności w Polsce wyniesie 14 proc. – prognozuje PIE.

 

Według ekspertów to właśnie żywność, która jest istotną częścią koszyka zakupowego, oraz paliwa będą w kolejnych miesiącach napędzać wzrost inflacji. Gwałtowny wzrost cen nośników energii na początku wojny w Ukrainie był spowodowany obawami o ciągłość dostaw ropy i gazu z Rosji do Europy oraz strachem przed skutkami sankcji, które Zachód nakłada w odpowiedzi na rosyjską agresję. To doprowadziło do ostrych podwyżek cen na stacjach benzynowych w pierwszych dniach marca. Dlatego premier Mateusz Morawiecki mówił w ubiegłym tygodniu o „putinflacji”, której przyczyną jest agresywna polityka reżimu Władimira Putina i wojna w Ukrainie.

 

Do tych słów odniósł się były prezes banku centralnego, prof. Marek Belka, który w ubiegłotygodniowym wywiadzie dla „Faktów” TVN wskazywał, że wysoka inflacja jest wywołana po części sytuacją na rynkach surowcowych, a po części przez długotrwałą, skrajnie ekspansywną politykę rządu, przede wszystkim programy socjalne. One spowodowały, że już w okres pandemii wchodziliśmy z inflacją powyżej celu NBP.

 

– Moim zdaniem trzeba skończyć z zarządzaniem gospodarką za pomocą różnego rodzaju publicznych darowizn. Już nie chcę przytaczać po raz kolejny programu 500+ i pochodnych, ale rozdawanie publicznych pieniędzy to jest po prostu bardzo niemądry kierunek i on w pewnym momencie będzie musiał zostać zmieniony – mówi dr Andrzej Faliński.

 

Podstawowym narzędziem walki z rosnącymi cenami są stopy procentowe, dlatego NBP jesienią ub.r. rozpoczął cykl podwyżek. 6 kwietnia br. Rada Polityki Pieniężnej po raz kolejny podniosła stopy o 100 pb., zaskakując ekonomistów skalą wzrostu. W wyniku tej decyzji główna stopa referencyjna wynosi w tej chwili 4,5 proc., a według ekonomistów to nie koniec zaostrzania kursu. Kolejne posiedzenie RPP zaplanowano na 5 maja. Podnoszenie stóp może jednak nie zahamować galopującego wzrostu cen.

 

– Potrzebne jest odejście od fiskalizmu, bo to tak naprawdę przerzucanie spraw finansowych, przerzucanie pieniędzy z gospodarki do sfery publicznej. I ta sfera publiczna coraz bardziej zaczyna funkcjonować z jednej strony jako konkurent dla gospodarki prywatnej, a z drugiej – jako gestor pieniędzy socjalnych. To jest po prostu wyrzucanie pieniędzy przez okno. Prędzej czy później to się odbije na gospodarce – przestrzega wiceprezes Forum Dialogu Gospodarczego. – Kolejna sprawa – musimy patrzeć na pracę jako na pewne dobro, podstawowy czynnik ekonomiczny. Moim zdaniem nie jest dobrym rozwiązaniem wprowadzanie np. jednolitego sposobu wynagradzania. Lepsza praca powinna być lepiej wynagradzana, gorsza praca powinna być gorzej wynagradzana, nawet jeśli za podwyższaniem stawek stoją poważne argumenty socjalne. Są inne instrumenty niż wyciąganie pieniędzy od pracodawców tylko dlatego, że sfera publiczna chce być dobra dla tych, którzy zarabiają mniej z powodu tego, że mniej potrafią.

 

Wysoka inflacja to problem nie tylko Polski, ale i innych państw, w których banki centralne są zmuszone do zacieśniania polityki. To może jednak zahamować wzrost gospodarczy i doprowadzić do zjawiska stagflacji. Najmocniejszym pozytywnym impulsem byłby jednak koniec wojny w Ukrainie. Ministerstwo Finansów zakłada, że tempo wzrostu realnego PKB w 2022 roku osiągnie 3,8 proc., a w przyszłym spadnie do 3,2 proc. W kolejnych latach polska gospodarka będzie rosła w tempie 3,0 proc. oraz 3,1 proc.

 

Warte obejrzenia

« Październik 2022 »
Pon Wto Śro Czw Pią Sob Nie
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            

 

 

 

Jan Szopiński- poseł na Sejm RP

W obronie szpitala Biziela w Sejmie

 

  • Kiedy odbędą się wybory samorządowe?

    Planowo wybory samorządowe mają się odbyć jesienią przyszłego roku – pierwszy raz mamy do czynienia z kadencją trwającą 5 lat (przed 2018 roku parlament wydłużył kadencję samorządów na stałe). W piątek Sejm przyjął jednak ustawę, która ma te wybory przesunąć o kolejne pół roku, ustawa trafi teraz do Senatu, który zapewne będzie chciał spowolnić jej bieg, a kluczowa może okazać się decyzja prezydenta Andrzeja Dudy na końcu procesu legislacyjnego. Pałac Prezydencki póki co unikał jednoznacznych stanowisk w tej sprawie.

  • Bydgoski europoseł dał pożywkę Rosji. Usunął swój wpis

    W ubiegłym tygodniu doszło do wybuchów w gazociągach Nord Stream 1 i 2, których istnienie było niekorzystne dla Polski. NATO oskarża o to Rosję zarzucając dywersję, strona rosyjska z kolei próbuje zrzucić odpowiedzialność na zachód. W tym całym zamieszaniu pojawia się też reprezentujący kujawsko-pomorskie w Parlamencie Europejskim Radosław Sikorski z wpisem na Twitterze, który wręcz wywołał międzynarodowy skandal.

    Etykiety: Radosław Sikorski

Wiadomości z regionu