
Sondaże pokazują, że przewaga PiS-u nad PO cały czas rośnie, politycy partii rządzącej coraz częściej zastanawiają się nad swoją przyszłością. W ostatnim czasie można zauważyć zbliżanie się senatora Jana Rulewskiego do środowisk związanych z Prawem I Sprawiedliwością. Jednym z głównych obrońców Rulewskiego stał się Bydgoski Klub Gazety Polskiej.
Wielka polityka dla Rulewskiego rozpoczęła się w marcu 1981 roku, gdy protestował wraz z opozycją w Urzędzie Wojewódzkim. Wtedy miało dojść do pobicia Jana Rulewskiego przez służby ustroju komunistycznego, co uważane jest dzisiaj za pewien symbol.
W wolnej Polsce związał się z Unią Demokratyczną premiera Tomasza Mazowieckiego, który dążył do tzw. grubej kreski pomiędzy okresem PRL a III RP. Startował do Sejmu jednak także z list Unii Wolności, próbował także bezskutecznie zostać prezydentem Bydgoszczy. Od 2007 roku pełni funkcję senatora z list Platformy Obywatelskiej, chodź wielu członków partii w Bydgoszczy z nim się nie chce utożsamiać.
Mimo, że senatorem został wybrany nie w Bydgoszczy ale w powiatach sąsiednich, to swoje główne biuro prowadzi w mieście nad Brdą, co spotyka się z krytyką samorządowców z jego okręgu. Lokal biurowy wynajmuje wspólnie z posłanką PO Iwoną Kozłowską, dyżury prowadzi tam także inowrocławski poseł Krzysztof Brejza i wicemarszałek województwa Edward Hartwich, który w Bydgoszczy zdążył sobie zbudować dość pokaźny negatywny elektorat.
Gdy prawie 2 lata temu kilka tysięcy młodych ludzi przeszło ulicami Bydgoszczy krytykując umowę ACTA, która w ich opinii miała ograniczać wolność w interencie, to Rulewski wyszedł do nich i stanął w obronie tej międzynarodowej umowy. Tłumacząc, że są to istotne rozwiązania dla ochrony własności intelektualnej.
W ostatnim czasie Rulewski coraz bardziej krytykuje jednak rząd, przez co jest dość często cytowany w mediach sprzyjających partii Jarosława Kaczyńskiego. W ostatnich dniach w internecie dość aktywnie Rulewskiego broni Krsytian Frelichowski, działacz PiS, a także lider środowiska Gazety Polskiej w Bydgoszczy. Można zatem odnieść wrażenie, że senator Jan Rulewski próbuje w trudnej sytuacji PO zdobyć dobre relacje z PiS-em.
O czymś takim specjalnie nie chcą jednak słyszeć osoby funkcyjne w bydgoskim PiS-ie. Rulewski mógłby im zabrać bowiem miejsce na liście. Wielu działaczy nie jest wstanie zaakceptować także długoletniej współpracy Rulewskiego z Platformą. Tego typu decyzje jak pokazuje praktyka, zależne będą od decydentów partyjnych w Warszawie, a nie w Bydgoszczy.
Sectetur adipiscing elit. Sed nisi ipsum, aliquet ac vulputate eu, congue nec diam. Mauris ligula metus, tempus eget scelerisque nec, aliquet et risus. Nulla consequat elit vel ipsum pharetra quis tempor metus varius.





