Przebiegła polisa inwestycyjna

Czytając kolejne strony w Internecie, słuchając radia czy oglądając telewizję, niejednokrotnie można natknąć się na artykuł czy reportaż poświęcony polisom z ubezpieczeniowym funduszem inwestycyjnym. Przy ich okazji padają takie określenia jak opłata likwidacyjna i aktywacyjna, słyszymy lub czytamy o inwestowaniu wraz z ubezpieczeniem i na dobrą sprawę, zupełnie nie wiem o co w tym wszystkim chodzi. Przyjrzyjmy się tym wyjątkowym polisom, które w mediach częściej goszczą ze względu na pułapki jakie skrywają, niż w związku z zaletami oferowanymi potencjalnym nabywcom.

Sytuacja z reguły wygląda podobnie. Pośrednik finansowy lub reprezentant ubezpieczyciela spotyka się z klientem, celem przedstawienia mu różnych możliwości oszczędzania pieniędzy. W pewnym momencie pada propozycja jednoczesnego oszczędzania i ubezpieczenia. Na chłopski rozum, otrzymujemy dwa produkty w jednym – nie dość, że mamy co chcieliśmy, to możemy przy okazji jeszcze czuć się bezpiecznie. Czy rzeczywiście tak jest?

 

Zarabiaj i ubezpiecz się

Argumentem, którym najczęściej posługują się osoby oferujące polisę z funduszem inwestycyjnym jest możliwość realizacji dwóch czynności jednocześnie. Przedstawiają oferowany produkt jako połączenie produktu inwestycyjnego „opakowanego” w ubezpieczenie. Teoretycznie, rzeczywiście tak jest. Praktyka jednak jest zgoła inna. Wspomniane ubezpieczenie mocno odbiega od tradycyjnie rozumianego. Maksymalne kwoty jakie możemy uzyskać, nie przekraczają dwóch czy trzech tysięcy.

 

Jeśli zaś chodzi o inwestycję – polisa z funduszem inwestycyjnym rzeczywiście pozwala na zarobek. Umożliwia bowiem inwestowanie na licznych funduszach inwestycyjnych. Jednak aby rzeczywiście coś z tego interesu wyciągnąć, niezbędna jest specjalistyczna wiedza i doświadczenie. Bez tego jedyne czego możemy być pewni, to spore straty.

 

Gdzie tkwi haczyk?

Jak wspomnieliśmy wyżej, polisy inwestycyjne – zgodnie z nazwą – pozwalają na inwestycje. Jednak nie pozwalają przewidzieć zysku. Ponadto obarczone są licznymi opłatami, na temat których napisano setki, tysiące, a może i miliony elaboratów i wytoczono liczne pozwy sądowe. Mowa tu oczywiście o opłatach likwidacyjnych sięgających horrendalnych kwot. O jakich pieniądzach mowa? Najczęściej wszystkich, które „włożyliśmy” w polisę. Zawiłe umowy podpisywane z pośrednikiem finansowym mówią, że w przypadku przedwczesnej rezygnacji z polisy oddajemy nawet 100 procent wpłacanych pieniędzy! Oprócz tego możemy się spodziewać opłaty aktywacyjnej, za zarządzanie i pewnie jakiejś jeszcze…

 

Do horrendalnych opłat dochodzi konieczność samodzielnego zarządzania pieniędzmi, co w przypadki niedoświadczonych osób skończy się finansową klapą, brak pewnego zysku, a także wszystkie wady dotyczące produktów ubezpieczeniowych, takie jak np. niższe niż w przypadku lokat wypłaty po zakończeniu działalności przez ubezpieczyciela.

 

W obliczu powyższych argumentów, jeśli usłyszymy, że pośrednik finansowy lub bank chcą nam zaproponować polisę z funduszem inwestycyjnym, kilkukrotnie przemyślnym decyzję, zanim na umowie zostawimy swój podpis.