Bydgoszcz dość poważnie traktuje rowerową rywalizację miast

Za nami pierwszy tydzień rowerowej rywalizacji europejskich miast – European Cycling Challenge 2016. Wyklarowała się już klasyfikacja przejechanych przez mieszkańców konkretnych miast kilometrów. Bydgoszczanie są w tej zabawie debiutantami i klasyfikują się na wysokim piątym miejscu, ale gonić nas próbują Szwedzi, Włosi i Francuzi.

ECC 2016 jest przede wszystkim zabawą, która poza prestiżem nie przynosi żadnych korzyści. Europejska rywalizacja ma na celu promocję roweru jako środka transportu wewnątrz miasta. W European Cycling Challenge zliczane są bowiem tylko kilometry przejechane w granicach administracyjnych miasta. Aplikacja mobilna, która zlicza kilometry za pomocą GPS, przedstawia nam średnią prędkość przejazdu, ale też ile dwutlenku węgla nie dostało się do atmosfery dzięki temu, że wybraliśmy rower. Szacuje się, że rowerzysta na każdy przejechany kilometr emituje do atmosfery 21 gramów CO2, gdy samochód na jednego pasażera średnio 271 gramów.

 

Po 8 dniach rywalizacji prowadzi zdecydowanie Gdańsk z ponad 213 tys. przejechanych kilometrów, drugi Wrocław ma ich niecałe 61 tys.. dość zacięty bój toczy na kolejnych pozycjach Rzym i Warszawa z ponad 55 tys. km. Na piątym miejscu znajduje się Bydgoszcz z 35,8 tys. km. Czołówkę dogonić może być nam ciężko, choć wynik w pierwszej piątce powinien być i tak powodem do dumy. Goni nas szwedzkie Umea z ok 34. tys. km, nieco dalej jest włoska Bologna ok. 28 tys. km. i francuskie Lille. Kolejnym polskim miastem w rankingu jest Gdynia z 26 tys. km.

 

Wypadamy lepiej również od Łodzi i Poznania. Łącznie w European Cycling Challenge bierze udział 52 miasta.

 

Wśród bydgoszczan najwięcej przejechał Jarosław Prościński – na chwilę obecną 498 km. W zabawie udział biorą również niektórzy miejscy radni, najwięcej do tej pory przejechał Maciej Zegarski PO) – 89 km.