Skutecki poczuł się nadministrem spraw zagranicznych

Po spotkaniu posła Pawła Skuteckiego z szefem libańskiego Hezbollahu w polskich mediach spotkał się z falą krytyki. Ta widocznie jednak nie uderzyła w jego pewność siebie, bowiem na ostatnim posiedzeniu Sejmu RP oczekiwał od ministra Jacka Czaputowicza, aby ten nie przeszkadzał mu w polityce na Bliskim Wschodzie.

 

– Panie ministrze, jeżeli chodzi o kraje Bliskiego Wschodu, to mamy tu świetne relacje międzyludzkie. Św. Jan Paweł II jest tam symbolem nie tylko wiarygodnego dialogu między kulturami i religiami, ale też ambasadorem polskiej otwartości. I chcielibyśmy pomagać tam polskim przedsiębiorcom, i słyszę, że pan minister też by chciał, ale wygląda to dzisiaj słabo – mówił poseł Paweł Skutecki z Kukiz 15 – Panie ministrze, w imieniu polskich przedsiębiorców i bliskowschodnich partnerów mam jedną prośbę: jeżeli nie umiecie pomóc, to przynajmniej nie przeszkadzajcie.

 

Przeglądając aktywność posła Skuteckiego na Bliskim Wschodnie, którą się publicznie chwali, można odnieść wrażenie, że najbliżej mu do opcji libańskiej. W okresie, gdy Liban groził Stanom Zjednoczonym sankcjami z powodu planów przeniesienia ambasady w Izraelu do Jerozolimy, poseł Skutecki pytał nowego premiera Mateusza Morawieckiego czy Polska uczyni to samo. Pytanie w czyim imieniu pytał bydgoski poseł – rządu libańskiego w Bejrucie? Premier Morawiecki do tego pytania nawet się nie odniósł.

 

Głośno o Skuteckim zrobiło się nie tak dawno, po tym jak pochwalił się, iż otrzymał od jednego ze swoich partnerów bliskowschodnich medal Hezbollahu, mowa o jednym z liderów tego ugrupowania Mohammedzie Raadzie. Kilka tygodni przed spotkaniem ze Skuteckim Raad cytowany prze portal izraelskie media sugeruje, że Hezbollah na tyle urósł w siłę, że jest w stanie zniszczyć całą izraelską armię. Zapowiedzieć miał również wyzwolenie Jerozolimy z rąk Izraela. Gdyby medal Hezbollahu w takiej sytuacji otrzymał minister Czaputowicz, albo któryś z podległych mu sekretarzy, to Polska mogłaby się narazić nie tylko na ogromne straty wizerunkowe, ale również te gospodarcze. Nie mówiąc już o tym, że wywołałoby to trudność, aby bronić w świecie znowelizowaną ustawę o IPN. Posłowi Skuteckiemu grozi jednak co najwyżej niewybranie w okręgu bydgoskim na kolejną kadencję, za to iż, zamiast przypomnieć nowemu premierowi chociażby o drodze ekspresowej S-10, zajmuje się Tel Avivem i Jerozolimą.

 

Wypowiedzi Mohammada Raada o sile Hezbollahu nie są oderwane od rzeczywistości, bowiem jak pokazują przykłady, wydaje się ona silniejsza od oficjalnego wojska Libanu. Nazwa organizacji wywodzi się od słów Hizb Allah, co można tłumaczyć jako Partia Allaha albo Partia Boga.

 

Hezbollah nie jest zwykłą partią polityczną, dlatego też struktura organizacji nie odzwierciedla struktury typowych partii politycznych. Powstała on jako organizacja paramilitarna, która realizowała zadania zlecane przez swoich mocodawców. Działalność polityczną rozpoczęto ponad dekadę później. W ocenie A.N. Hamzeha (…) w organizacji nie ma rozdzielenia funkcji wykonawczych i legislacyjnych – czytamy w analizie Krzysztofa Domerackiego, opublikowanej przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego – Koordynacja wszystkich procesów i zadań realizowanych przez poszczególne komórki organizacji jest dużym wyzwaniem dla kierownictwa Partii Boga, z tego względu istniejący system, bazujący na koncepcji al-wali al-faqih, jest jednym z elementów, który pozwala na utrzymanie reżimu decyzyjnego w organizacji. Dotyczy to również jej członków, którzy zostali wybrani do parlamentu oraz którzy zajmują stanowiska ministerialne. Wszystkie decyzje, które są przez nich podejmowane, muszą być zgodne z wolą i stanowiskiem Partii Boga (tj. Rady Szura). Z punktu widzenia funkcjonowania państwa libańskiego istnienie tego ugrupowania jest niekorzystnym zjawiskiem i świadczy o słabości struktur państwowych (…) Aparat Militarny i Bezpieczeństwa oraz cała organizacja Hezbollah (w opinii niektórych naukowców nie jest możliwe oddzielenie części wojskowej od politycznej, gdyż obie są ze sobą powiązane i się przenikają) wywiera potężny wpływ na politykę zagraniczną Libanu. Władze libańskie nie mają siły ograniczyć tego wpływu, a w świetle rosnącej liczby szyitów i ich dominacji w strukturze społecznej – wpływ Partii Boga będzie się zapewne zwiększał. Aparat prawdopodobnie będzie nadal utrzymywał swoje miejsce w organizacji oraz będzie realizował zadania stawiane przede wszystkim przez Iran. Prawdopodobnie nie będzie mógł oddziaływać na zmiany struktur organizacji, gdyż są one kontrolowane przez al-wali al-faqih, a sam Aparat został sprowadzony do roli wykonawcy założeń i zadań stawianych przez mocodawcę.

 

Domeracji w podsumowaniu swojej analizy podkreśla – Funkcjonowanie potężnej organizacji w Libanie jest rezultatem słabych struktur państwowych, które nie są w stanie kontrolować swojego terytorium. Tę tezę potwierdza m.in. wypowiedź premiera Izraela Binjamina Netanjahu, który twierdzi, że (…) obecnie Partia Boga stała się prawdziwą i główną libańską siłą militarną. Armia jest dobrze wyszkolona i posiada coraz lepsze uzbrojenie. Hezbollah oraz libański rząd przenikają się wzajemnie. Jeżeli doszłoby do ataku na Izrael, odpowiedzialność ponoszą wszyscy.

 

Poseł Skutecki kilka dni temu na Facebook-u wyraził natomiast ubolewanie, że jego ,,ciężka praca” nie jest doceniana przez polski rząd, ani media – Spotykamy się z prezydentami, ministrami, najbardziej wpływowymi ludźmi, publikujemy to wszystko w mediach społecznościowych, widzą to tysiące ludzi i nic. Rząd nie jest zainteresowany. Media nie są zainteresowane. Służby też nie.

 

Parlamentarzysta zapewne przed kolejną podróżą na Bliski Wschód zdąży poczyć jeszcze ministra zdrowia prof. Szumowskiego w zakresie szczepień ochronych. To jest bowiem drugi jego naczelny temat, obok polityki bliskowschodniej.

 

Dla Polski Hezbollah to organizacja terrorystyczna

W sierpniu odnosząc się do interpelacji posłanki Joanny Muchy, ówczesny wiceminister obrony narodowej Bartosz Kownacki, określił libański Hezbollah jako organizację terrorystyczną.