Ponad 110 tys. z wolnej ręki dała Kancelaria Premiera na szkolenia dla Ukraińców, na których wprowadzono ich w błąd

W ubiegłym tygodniu informowaliśmy o bredniach jakie na szkoleniu w Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece Publicznej głoszono uchodźcom z Ukrainy z zakresu prawa pracy. Nie znający polskiego prawa pracy Ukraińcy mogli posłuchać, że w sumie umowa zlecenie jest lepsza od umowy o pracę, a najlepsza to jest umowa o dzieło. Jak udało nam się ustalić, za głoszenie takich głupot Kancelaria Premiera dała bez konkursu 110 tys. i 640 zł. Nie sposób w tej sprawie nie zauważyć też możliwych powiązań politycznych.

Wojna na Ukrainie wywołała ogromny odruch dobroci, wielu bydgoszczan się organizowało pomoc, w tych inicjatywach takich pieniędzy jednak tak naprawdę nikt nie widział na oczy. Dla zobrazowania ile można by za te pieniądze zrobić niech posłuży to, że miesięczne funkcjonowanie magazynu darów wraz z całą obsługą w Bydgoskim Centrum Targowo-Wystawienniczym to koło 80 tys. zł – w marcu cały ten koszt pokryło Miasto Bydgoszcz, w kwietniu ratusz chciał z wojewodą podzielić się po połowie, wówczas wojewoda uznał, że należy go przenieść w tańsze miejsce do remizy w Szubinie. Takich oporów nie miała już jednak Kancelaria Premiera, aby jednej fundacji przekazać ponad 110 tys. zł.

 

 

Polityk zmienił dopiero co niedawno partię

Dotację w takiej kwocie otrzymała fundacja Będziem Polakami powiązana z byłym posłem Pawłem Skuteckim, który w styczniu przeszedł z Konfederacji do Solidarnej Polski, czyli do formacji na zapleczu rządu. Jeszcze przez kolejne tygodnie Skutecki był też asystentem posła Grzegorza Brauna, którego ostatnia aktywność polega głównie na zniechęcaniu Ukraińców wobec Polaków. Sam Skutecki jak był jeszcze posłem zasłynął z kontaktów z libańskimi terrorystami z Hezbollahu oraz ze spotkania z syryjskim dyktatorem Baszarem Al-Assadem, który jest teraz jednym z ostatnich sojuszników na świecie Władimira Putina, jego reżim już uznał rozbiór Ukrainy poprzez utworzenie samozwańczych republik na wschodzie.

 

Dotację fundacja Skuteckiego otrzymała bez konkursu, Kancelaria Premiera przyznanie w tym trybie dotacji niektórym organizacjom tłumaczyła potrzebą szybkiego działania. Ministrem w KPRM bez teki jest Michał Wójcik, wiceszef Solidarnej Polski, czyli partii, z którą na początku roku związał się Skutecki.

 

Wprowadzanie w błąd

W maju na łamach TVP Bydgoszcz fundacja informowała, że w zorganizowanych przez nią szkoleniach o rynku pracy wzięło udział około 100 osób, do tego zrobiono spotkanie z kiludziesięcioma wolontariuszami po polsku, tłumacząc im rzekomo jak mają pomagać Ukraińcom. Porównując liczbę beneficjentów tego działania z liczbą beneficjentów magazynu darów BCTW, czy sklepami społecznymi, które na taki dotacje nie mogły liczyć, choć niosły każdego dnia najpotrzebniejszą pomoc to nie ma nawet porównania.

 

Wróćmy jednak do szkolenia w zakresie rynku pracy. Spotkanie prowadzą dwie panie, najprawdopodobniej mieszkające w Polsce od dłuższego czasu Ukrainki, dzięki czemu swobodnie operują w obu językach. W pewnym momencie pojawia się jednak jeden z głównych organizatorów przedsięwzięcia, były poseł Paweł Skutecki. Nikt ze słuchaczy nie wie, że Skutecki kilka lat temu odwiedził syryjskiego dyktatora Basza Al-Assada, legitymując jego reżim, co było na rękę Rosji. Skutecki występuje w tym momencie jednak jako ekspert od prawa pracy – Umowa o pracę jest najbardziej bezpieczna, natomiast najwięcej pieniędzy trzeba oddawać państwu, najwyższe podatki, najwyższe obciążenia składek ZUS – opowiada, wcielając się w rolę doradcy podatkowego – Blisko połowę waszego wynagrodzenia tak naprawdę zabierze państwo – przestrzega przybyszów.

 

 

– Nieco korzystniejszą formułą jest umowa zlecenie – tłumaczy dalej – Z umową zlecenie jest ten problem, że można bez większego problemu ją rozwiązać, można was wyrzucić z pracy z dnia na dzień, bez większych konsekwencji. Teraz od umów zlecenie pracodawca płaci ZUS, podatek dochody w Polsce teraz płaci niewiele osób, bo kwota wolna od podatku wzrosła. Natomiast wszystkie składki ZUS zostaną zabrane.

 

Wynika z tego, że umowa zlecenie jest ryzykowna z tego powodu, że nie przysługuje pracownikom żadne wypowiedzenie, ale co do zasady powinni na niej więcej zarobić. Jest to oczywiście kocopał, bowiem oskładkowanie umowy o pracę i umowy zlecenia jest niemal podobne, są jedynie dwie różnice. Zmiany Polskiego Ładu sprawiły, że o ile w przypadku umów o pracę nie pobiera się (w tych niższych) zaliczki na podatek PIT, albo pobiera się pomniejszoną zaliczkę , to w przypadku umowy zlecenia pobierana była wyższa zaliczka, a od 1 lipca pobiera się już pełną. Pracownik na identycznej kwotowo (brutto) umowie zlecenia dostanie mniej wypłaty niż na umowie o pracę. Owszem PIT pobrany do zarobków na poziomie 30 tys. zł ulega zwrotowi, ale dopiero w przyszłym roku. Ważny detal, którego goście zza granicy powinni być świadomi

 

Opowiadanie też, że mało kto płaci podatek PIT jest też wprowadzaniem w błąd, bo zaliczka jest pobierana od każdej wypłaty.

 

W jednym aspekcie umowa o pracę może być tańsza, bowiem w umowie zlecenia ubezpieczenie chorobowe nie jest obowiązkowe, tylko ono przy minimalnej krajowej wynosi niecałe 80 zł miesięcznie, to i tak mniej niż różnice w zaliczce na PIT. Tematu ubezpieczenia chorobowego Skutecki nie poruszył, choć jest to ważne zagadnienie w przypadku umów zlecenia, gdzie nie jest ono obowiązkowe. Uczciwie byłoby właśnie wyjaśnić jaki jest koszt tego ubezpieczenia i jakie niesie ono korzyści, chroniąc przede wszystkim przed pozostaniem bez środków do życia w przypadku choroby.

 

– Trzecią formułą jest umowa o dzieło, powinno się ją zawierać, gdy pracownik tworzy jakieś dzieło, któremu przysługują prawa autorskie (…) Umowy o dzieło są o tyle dobre, że połowa kosztów jest jest nieopodatkowania, najkorzystniejsza formuła dla pracownika – opowiada dalej Skutecki. Z punktu widzenia praw pracowniczych jest to jednak najmniej korzystna umowa.

 

Przez lata umowa zlecenie pozwalała faktycznie zarobić więcej na rękę niż umowa o pracę, przez co utarł się pewien stereotyp, który były parlamentarzysta najwyraźniej postanowił powielić. Aktualnej wiedzy eksperckiej na temat zasad zatrudniania jak widać nie ma. Prelekcję pt. ,,Bydgoszcz. Instrukcja obsługi” sfinansował budżet państwa przyznając dotację fundacji Skuteckiego. Na chwilę obecną nie znamy jej wysokości.

 

Dyrektor Biblioteki Wojewódzkiej i Miejskiej, która swoim wizerunek legitymowała w pewnym sensie także te opowieści o prawie pracy, obiecał odnieść się do sprawy powrocie z urlopu. Państwowa Inspekcja Pracy informuje, ze nie ma kompetencji, aby podjąć interwencję wskazując ewentualnie na prezydenta Bydgoszczy jako organu nadzoru nad fundacją.

 

Fundacja chwali się też darowiznami na ten cel z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska, którego szefem jest Ireneusz Stachowiak, szef struktur wojewódzkich Solidarnej Polski.

 

Robią domy zastępcze za 150 tys. zł

Kwotę 150 tys. otrzymała też Fundacja Bezpieczny Świat, która formalnie wydaje strone internetową tygodnikbydgoski.pl. Z tej strony mogliśmy się dowiedzieć np., że to z Bydgoszczy wojska NATO koordynowały protesty niezadowolonych z rządów Aleksandra Łukaszenki Białorusinów – przypomnijmy, Białorusini wyszli na ulicę, bo uznali, że wybory prezydenckie zostały przez reżim Łukaszenki sfałszowane. Dotację przyznano na utworzenie w kujawsko-pomorskim domów zastępczych dla uchodźców z Ukrainy. Na dzisiaj nie mamy informacji o takich domach, więc trudno z biegu zweryfikować wydatkowanie dotacji. Na stronie internetowej fundacji oraz na profilu Facebook-owym nie ma żadnej wzmianki o tej aktywności.