Ustrzec Rzeczpospolitą przed wrogiem wewnętrznymi

Konstytucja 3 Maja była podjętą w XVIII wieku próbą ratowania Rzeczpospolitej przed upadkiem, wspominając jej rocznicę i świętując ją jako jedno z najważniejszych świąt w roku, nie możemy uciekać od troski o dzisiejszą Rzeczpospolitą, w której żyjemy. Ostatnie tygodnie – poważny konflikt za naszą wschodnią granicą to szczególne wezwanie do zastanowienia się nad bezpieczeństwem Rzeczpospolitej, także tym wewnętrznym.

 

Rozbiory, przed którymi nawet Konstytucja 3 Maja nie uchroniła Polski, kojarzą nam się przede wszystkim ze zgubnym wpływem obcych państw na polską scenę polityczną. W dzisiejszych czasach to zagrożenie jest szczególne, ale też wiele osób podchodzi do niego lekceważąco. Ostatnie tygodnie to agresywne działania także wobec Polski ze strony Federacji Rosyjskiej, czego przykładem niech będzie zakręcenie kilka dni temu dostaw gazu. Jak spojrzymy na ostatnie nieco ponad sto lat, to Moskwa była zawsze dość silna w eksportowaniu ideologii politycznych, które miały służyć jej interesom.

 

Żeby pokazać, że mówimy o czymś co się dzieje wokół nas przytoczę tylko dwa przykłady. Pierwszy to aktywność kilku bydgoskich polityków, w tym byłego posła Pawła Skuteckiego, który złożył wizytę uznawanemu przez NATO i USA za zbrodniarza syryjskiemu dyktatorowi Baszarowi Al-Assadowi, próbując pomóc mu w budowaniu dobrego wizerunku, chwilę wcześniej odwiedził też libański Hezbollah. Dzisiaj tamte działania nabierają szczególnego symbolu, bowiem to właśnie Al-Assad i Hezbollah są tymi sojusznikami Władymira Putina, którzy są gotowi udzielić militarnego wsparcia w wojnie przeciwko Ukrainie. Wielu polityków Solidarnej Polski to lekceważy, ale dzisiaj tamtą wizytę można odebrać jedynie jako uderzenie w bezpieczeństwo Polski. Była to zwykła zdrada stanu i od tego w ocenie historycznej nikt nie ucieknie. Zawsze pojawiają się jednak pytania po co to się działo? Spróbuję na nie odpowiedzieć w dalszej części tekstu, tych osób pytać o to nie ma jednak sensu, bowiem byli tylko pionkami w obcej grze.

 

Drugi przykład, który wydaje się jeszcze bardziej dobitny – w 2018 roku doszło na Ukrainie, na Zakarpaciu, do prowokacji, dwójka Polaków podpaliła budynek mniejszości węgierskiej, w celu zaognienia , na relacji węgiersko-ukraińskich. Liczono, że uda się zrzucić odpowiedzialność na Ukraińców, nieostrożność sprawiła, że ujawniono faktycznych sprawców. Śledztwo już polskiej Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego pozwoliło ustalić szereg szczegółów. Okazało się, że w tej dwójce był bydgoszczanin, zaangażowany w Bydgoszczy w aktywność patriotyczną, a za przeprowadzenie prowokacji otrzymał tysiąc złotych. Tą prowokację sfinansował Niemiec powiązany z AFD. Pisząc bardziej prostym językiem to mamy zaprzeczenie patriotyzmu, bo jak patriota może się sprzedać za niemieckie pieniądze? Ostatnie ustalenia z Londynu wskazują, że Niemiec te pieniądze otrzymał od rosyjskiego oligarchy Konstantego Małofiejewa, który jest zaangażowany w prowadzenie ,,działań sieciowych” w krajach UE na rzecz Kremla. O tym też szerzej w dalszej części tekstu.

 

Panslawizm, komunizm i wojna sieciowa Dugina

Jak już wspomniałem Moskwa była zawsze silna w eksportowaniu ideologii, która może okazać się dla jej interesu korzystna. Za kilka tygodni będziemy świętować 102. rocznicę jak Polacy zatrzymali pochód bolszewizmu na zachód. Jak przyznał brytyjski pisarz Edgar D’Abernon, Bitwa Warszawska zmieniła losy świata. Zapewne wspominając tę rocznicę pojawią się gorzkie słowa, że zachód zamiast pomóc Polsce patrzał z założonymi rękami. Co do zasady tak było, ale trzeba spojrzeć na sytuację w krajach europejskich szerzej. Kilka miesięcy wcześniej Niemcy przegrali I wojnę światową, choć paradoksalnie wojska Ententy nie wkroczyły jeszcze na ich teren, do podpisania kapitulacji skłonił ich wybuch rewolucji, czyli problemy wewnętrzne. Nie jest prawdą, że nie było na zachodzie polityków, którzy chcieli pomóc Polsce, wówczas bardzo chciał to uczynić chociażby późniejszy premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill, problem był jednak w tym, że masy robotnicze w państwach zachodu kibicowały bolszewikom, były nawet wstanie sabotować działania związane z pomocą dla Polski. Ideologia komunistyczna była wówczas ogromną siłą Moskwy, na szczęście jednak o losach Europy zdecydował opór polskiego żołnierza. Podległą Moskwie Polską Rzeczpospolitą Ludową również oparto na ideologii komunistycznej.

 

Wcześniej, już w XIX roku pojawiła się inna idea mająca służyć Moskwie, choć narodziła się w Czechach – panslawizm. Idea ta dążyła do zjednoczenia się wszystkich Słowian. Chodziło o stworzenie czegoś w rodzaju federacji słowiańskiej, gdzie rolę wiodącą odegra ówczesne Imperium Rosyjskie. Wokół panslawizmu na przełomie XIX i XX wieku kręcili się polscy narodowcy z obozu Narodowej Demokracji, ale traktowali oni tę doktrynę bardziej instrumentalnie – Panslawizm, tak energicznie swego czasu propagowany przez Rosję, należał już właściwie do przeszłości. Zadała mu cios ewolucja narodowa ludów słowiańskich. Rosnące szybko poczucie samoistności narodowej tych ludów sprowadziło do absurdu idee „zlania strumieni słowiańskich w morzu rosyjskim” – pisał w książce ,,Polityka Polska i Odbudowa Państwa” Roman Dmowski, który dość szybko nabrał dystansu do panslawizmu – Dawny panslawizm, który patrzył na Słowian jakona potencjalnych Rosjan, mógł ogłaszać nas za zdrajców Słowiańszczyzny, bo jako naród z bogatą przeszłością dziejową, z opartą na niej wybitną indywidualnością narodową i odrębnym a bogatym życiem duchowym, związany przez swą religię i cywilizację ze światem łacińskim, a nie bizantyńskim–najmniej ze wszystkich Słowian mieliśmy kwalifikacji do tego, żeby się stać Rosjanami – w tych słowach Dmowski wręcz stwierdza, że Rosja nie jest wstanie zdominować Polski kulturowo, w takim stopniu jak udaje jej się to chociażby na Bałkanach wobec Serbii.

 

Dzisiaj pojęcie panslawizmu jest dla wielu osób obce, ale nie oznacza to, że nie brakuje zwolenników tej idei. Wydaje mi się, że gdy na Kremlu zapadała decyzja o inwazji na Ukrainę, liczono, że połowa Ukraińców uzna, że faktycznie Rosjanie ich wyzwalają, czyli jakieś przekonanie, że jest to idea wciąż żywa musiało w Moskwie być. Za kilka dni przed bydgoskim sądem rozpocznie się proces Wojciecha O., lidera środowiska tzw. kamratów, którzy co prawda zdobyli rozgłos na hasłach antyszczepionkowych, ale w dużej mierze prezentują ideę panslawizmu. Z jednej strony odrzucają cywilizację łacińską i chrześcijaństwo, opierając się na jakiś mitach o słowiańskiej Wielkiej Lechii, z drugiej strony natomiast wprost wyrażają poglądy nakierowane na podległość wobec Moskwy. Wydaje mi się, że też osoby biorące udział w prowokacji na Zakarpaciu mogły być omotane ideologią panslawizmu i przekonywać o słuszności ich działania, choć my powinniśmy potępiać stawianie jakiejkolwiek ideologi nad interes Polski.

 

Wojna sieciowa

Pewne elementy panslawizmu wciąż są obecne, ale żeby dostosować przekaz do współczesnych czasów, pojawiło się pojęcie tzw. wojny sieciowej, za której głównego ideologa uznaje się rosyjskiego prof. Aleksandra Dugina, blisko powiązanego z Kremlem.

Na szczeblu międzynarodowym i regionalnym należy wdrożyć realizację rosyjskiego projektu światopoglądowego, który byłby uniwersalny, czyli możliwy do przyjęcia przez inne narody, oraz stanowiłby alternatywę dla liberalnej ideologii lansowanej przez Stany Zjednoczone i Unię Europejską oraz amerykańskiego mitu o „wolności i demokracji” – tak opisuje te działania w ,,Przeglądzie Bezpieczeństwa Wewnętrznego” (wydawnictwo ABW) Michał Wojnowski. Inny z publicystów tego wydawnictwa Leszek Sykulski wskazuje, że Duginizm w dużej mierze stawiany jest w opozycji do hegemonii Stanów Zjednoczonych i NATO.

 

Globalny Sojusz Rewolucyjny jest sieciowym, ponadnarodowym, eksterytorialnym ośrodkiem konsolidacji wszelkich podmiotów, szczególnie zaś intelektualistów wrogich USA i NATO, których łączy w jedną światową, rewolucyjną kontrelitę – wskazuje Wojnowski. W publikacji wskazuje on z jednej strony na to, że idea ta jest wdrażana chociażby poprzez budowanie politycznych sił wpływu w państwach Unii Europejskiej. Nie tak dawno londyńscy analitycy ujawnili właśnie finansowanie zachodnich polityków, chociażby francuskiego środowiska Le Pen przez Małofiejwa.

 

Do dzisiaj za dużo nie wiemy o kulisach wizyty delegacji z posłem Skuteckim u lidera Hezbollahu oraz syryjskiego dyktatora, eksperci od bezpieczeństwa wprost mówią jednak, że bez udziału służb spotkanie z Al Assadem nie doszłoby do skutku. Spójrzmy jednak na to spotkanie przez pryzmat idei Dugina. – w ocenie USA i NATO Al-Assad to zbrodniarz, natomiast libański Hezbollah ma status organizacji terrorystycznej. Przekaz z tej wizyty jaki próbowano budować był taki, że Al-Assad nie taki zły jak go się go przedstawia, a Hezbollah to poważni przywódcy, a skoro są tak przedstawienia przez NATO i USA, to Amerykanie muszą kłamać. Dlaczego kłamią? Tutaj odpowiedź można wziąć już z Dugina – w imię swojego ,,mitu wolności i demokracji”. Skutecki dał się zatem jak pionek wykorzystać pod dyktando ideologii Dugina.

 

W tej narracji Rosja jest prezentowana jako główny obrońca stabilnego ładu międzynarodowego, suwerenności państwowej, religii i tradycyjnego modelu rodziny – tak opisuje narrację Dugina Wojnowski w swojej analizie.

 

Dugin w wywiadzie dla irańskiej agencji prasowej Tasnim wprost stwierdza, że Al-Assad i Hezbollah mają tych samych wrogów co Rosja oraz podobne spojrzenie na sprawy dotyczące tego regionu świata. Dugin też obwinia też Stanu Zjednoczone, że te w imię walki o swoją hegemonię destabilizują ten region.

 

Wspomnieć trzeba, że dla części polskiej prawicy Baszar Al-Assad to postać pozytywna, która właśnie walczy z zakusami zachodu – Celem kłamców jest demonizowanie prezydenta Syrii Baszszara Al-Asada, opisywanie go jako zbrodniarza i zwalenie na niego winy za wojnę, którą rozpętał KTOŚ INNY – pisze na prorosyjskim portalu (niedawno zablokowanym przez ABW) Agnieszka Piwar. Jej pogląd jest jednak bliski części środowisk.

 

Nie można wykluczyć, że Rosja wspierała ruch antyszczepionkowy w Unii Europejskiej, aby również realizować swoje interesy, w ten ruch dość mocno angażował się Skutecki. W Niemczech silnie antyszczepionkową postawę (o zgrozo robiąc wspólne pikiety z polskimi politykami Konfederacji) prezentowało AFD, które było wspierane przez przez Małofiejewa (a powiązany z nimi publicysta zlecił Polakom prowokację na Zakarpaciu). Z politykami Konfederacji zadaje się też niszowa niemiecka partia Die Basis (jej kandydat na kanclerza RFN był zapraszany do polskiego Sejmu na występy antyszczepionkowe), która w obliczu wojny w Ukrainie wezwała Niemcy do neutralności i odrzucenie narracji, że to Rosja jest agresorem. W Polsce z kolei środowiska antyszczepionkowe w ostatnim czasie prezentują coraz bardziej antyukraińską retorykę.

 

Faktem jest na pewno to, że jesteśmy wciąż poddawani różnego rodzaju elementom wojny informacyjnej, jak pokazują powyższe przykłady dzieje się to bliżej niż możemy myśleć, stąd też ważna jest chłodna kalkulacja wobec zjawisk oraz unikanie emocjonalnych reakcji. Jednocześnie warto chyba zacząć pisać bardziej dosadnie jeżeli ktoś jak agentura służy obcym państwom. Bycie agentem nie dzisiaj wcale nie musi wyglądać jak w filmach o Jamesie Bondzie, ale czasami łatwo można ulec jakieś ideologii, w których podsuwaniu nam Moskwa jest wciąż skuteczna.