Rok 2024 na bydgoskim lotnisku był słaby, ale tegoroczny może się zaliczyć do najlepszych w historii

Fot: PLB
Fot: PLB

Jutro do Bydgoszczy przyleci pierwszy samolot RyanAir z hiszpańskiego Alicante, tym samym ten przewoźnik nad Brdą przestanie być kojarzony z lotami wyłącznie do Wielkiej Brytanii i Irlandii. Za miesiąc po pięciu latach wróci pięć lotów w tygodniu niemieckiej Lufthansy do czwartego największego lotniska w Europie – Frankfurtu. Są solidne podstawy, aby założyć, że uda się przekroczyć barierę 400 tys. pasażerów w tym roku.

Kilka dni temu Urząd Lotnictwa Cywilnego podsumował 2024 rok na polskim niebie. Polskie lotnisko obsłużyły w nim rekordowe ponad 59 mln pasażerów, z czego 21,2 mln to wynik warszawskiego Okęcia. Więcej niż połowę mniej miały krakowskie Balice, a TOP3 zamyka Gdańsk z niecałymi 7 mln pasażerów. W grupie lotnisk powyżej miliona mamy jeszcze (według kolejności rankingowej): Katowice, Wrocław, Poznań, Modlin i Rzeszów. Kolejna grupa to Szczecin (479 tys.), Łódź (431 tys.), Lublin (424 tys.) i Bydgoszcz (359,8 tys.). Spadliśmy zatem w minionym roku na 12. pozycję – wyprzedziła nas Łódź i uciekł Lublin.

Rok 2024 był dla Bydgoszczy pechowy, bo wycofał się węgierski przewoźnik WizzAir (jest to status zawieszenia kierunku) z powodu uziemienia sporej części floty samolotów (co ciekawe w większości są one zaparkowane obecnie w Bydgoszczy), na kilka miesięcy były też wstrzymane loty do Dublina w RyanAir. Porównując dane UTK rok do roku to wygląda słabo bo jak porównamy 359,8 tys. w 2024 roku do 358,2 tys. w 2023 to wzrost jest niewielki. Jak do tego zauważymy, że mieliśmy mocny wzrost czarterów, to w lotach rejsowych jesteśmy na minusie.

Rok 2025 jak nie będzie rekordowy, to w historycznym TOP3

Jutrzejsza inauguracja do Alicante oraz powrót Lufthansy, która była istotnym punktem tendencji rozwojowej bydgoskiego lotniska przed 2020 rokiem pozwala nam zakładać, że 2025 rok powinien być lepszy od 2024 (jeżeli nie wydarzy się nic nadzwyczajnego jak światowa pandemia w 2020 roku) i można założyć, że uda się przekroczyć 400 tys. pasażerów, co miało miejsce w historii bydgoskiego lotniska tylko w latach: 2018 i 2019. Jeżeli dobra dynamika czarterów z lat ubiegłych się utrzyma, to nie można wykluczyć, że rok 2025 ostatecznie będzie nowym historycznym rekordem.

Przy szczęściu (bo jak pokazują poprzednie lata niekiedy plany rozwojowe blokuje pech, czyli problemy przewoźników niezależne od przewoźnika) wydaje się, że przebicie wyników Lublina, Łodzi i Szczecina jest możliwe, zatem Bydgoszcz ma potencjał na bycie największym lotniskiem z grupy poza milionowej.