Dziwna sesja sejmiku o sytuacji w toruńskim szpitalu zespolonym

Dziwna sesja sejmiku o sytuacji w toruńskim szpitalu zespolonym

Na początku lipca miejscy radni PiS z Torunia przedstawili niepokojące informacje o sytuacji w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Toruniu – chodziło głównie o regularne sytuacje, gdy lekarz jednocześnie obsługuje oddział macierzysty oraz Szpitalny Oddział Ratunkowy. W odpowiedzi marszałek Piotr Całbecki nazwał ich ,,hienami politycznymi”. PiS odpowiedziało zwołaniem na dzisiaj (16 lipca) nadzwyczajnej sesji Sejmiku Województwa.

Czwartkowa sesja nadzwyczajna zaczęła się od wystąpienia marszałka, który do tej problematyki specjalnie się nie odnosił, za to przez kilkadziesiąt minut przedstawiał prezentację o szpitalu np. informując w jakich inicjatywach profilaktycznych angażuje się placówka.

Po nim głos zabrał wiceprezes Porozumienia Rezydentów Władysław Krajewski, czyli organizacji, która nagłośniła nieprawidłowości w szpitalu, w rezultacie obecnie prowadzone są 4 kontrole, w tym wojewody i NFZ – Mowa m.in. o możliwym obsadzaniu dyżurów na SOR lekarzami, którzy w tym samym okresie mieli wykonywać obowiązki na oddziałach macierzystych. To jest ta rzeczywista bilokacja.

Zdaniem Krajewskiego takie zarządzanie pogarsza skupienie lekarzy na pacjentach, a także wpływa negatywnie na staże rezydenckie młodych lekarzy, którzy bywają odrywani z pracy na oddziale – Według informacji przedstawionych przez sygnalistów, regularnie nie ma tam lekarza systemu.

Przedstawiciel Porozumienia Rezydentów przyznał też, że ten problem w toruńskim szpitalu ciągnie się od dłuższego czasu, a około roczne rozmowy z dyrekcją które zakończyły się fiaskiem doprowadziły do tego, że sprawa została nagłośniona.

Wszyscy na jednego

Dyskusja na sesji polegała na tym, że poza radnymi PiS, którzy zabierali epizodycznie głos, większość wypowiadających się starała się podważać wypowiedzi Krajewskiego. Padały jednocześnie zwroty, iż ta sytuacja krzywdzi toruński szpital, bo uderza w jego wizerunek i zaufanie pacjentów. Na sesję przybyli nawet lekarze w randze profesora tylko po to, aby próbować podważać wątpliwości Porozumienia Rezydentów. Wypowiadający się marszałek Całbecki oraz dyrektor szpitala wprost próbowali pokazywać, że to są zmyślone problemy.

Na koniec sesji radny Robert Malinowski z KO, z Grudziądza wprost ocenił, że czwartkowa sesja była tylko po to, aby PiS mógł przywalić politycznie marszałkowi.

Można zatem powiedzieć, że ta dyskusja nie przyczyni się do jakiś zmian w szpitalu, bo większość głosów na sejmiku kwestionowała możliwość występowania jakichkolwiek problemów.