Na środowej sesji Rady Miasta Bydgoszczy na dolnej części sali sesyjnej pojawili się pracownicy Remondisu obawiający się o swoje miejsca pracy, nad nimi wisiał transparent mieszkańców, którzy z kolei ich instalacji na Siernieczku mają dosyć. Budowa instalacji hermetyzującej za blisko 50 mln zł miała rozwiązać problem nieprzyjemnych zapachów raz na zawsze, ale niezadowolenie ze strony mieszkańców nadal się pojawia.
– Efekt jest taki sobie – tak komentuje efekty budowy instalacji hermetyzującej, przewodnicząca Rady Osiedla Bydgoszcz Wschód – Siernieczek Bożena Szałkowska – Czyli smród nadal jest odczuwalny. W zależności od natężenia wiatru, przeważnie jest to kierunek zachodni, czyli najbardziej odczuwa to Siernieczek, ale Bydgoszcz Wschód również.
Po drugiej stornie barykady stanęła prezes Remondisu dr Małgorzata Gotowska, która nie zaprzeczała, że incydenty miały miejsce, ale też broniła, iż wyraźnie częstość niedogodności się zmniejszyła – Po pierwsze mieliśmy moment kiedy te wszystkie odpady znajdowały się poza instalacją i musieliśmy je wnieść z powrotem do instalacji kiedy uzyskaliśmy pozwolenie zintegrowane.

Gotowska wspomniała też o awarii bram instalacji w okresie mroźnej zimy, przez co nie działały one właściwie. Przedstawiciel załogi z kolei przypominał, że odpady mają to do siebie, że mają nieprzyjemny zapach, a Bydgoszcz jako duże miasta wytwarza ich sporą ilość. Instalacja Remondisu specjalizuje się w odpadach biodegradowalnych, których jak tłumaczyła Gotowska – sama Bydgoszcz w szczytowych miesiącach potrafi wyprodukować po 5 tys. ton, a bez tej instalacji byłby problem z ich zagospodarowaniem.
Samorządowcy nie bronili firmy
Radni w dyskusji dawali do zrozumienia swoje zniecierpliwienie tym, że Remondisowi nie udało się wciąż w pełni uporać z problemem. Pojawiały się też skrajne głosy jak radnej Grażyny Szabelskiej, że należy rozważyć relokację zakładu. Polemizowała z tym prezes Gotowska wskazując, że Remondis w tym miejscu działa od kilkudziesięciu lat, a w ostatnich latach zainwestowano około 300 mln zł, w tym na wspomnianą hermetyzację. Wskazała ona również na fakt, iż uzyskanie samych pozwoleń dla nowej lokalizacji może trwać nawet 8 lat.
Również głos prezydenta Rafała Bruskiego może zaniepokoić tę firmę, gdyż w polityce miasta docelowo za kilka lat odpady biodegradowalne ma przejąć ProNatura i z perspektywy Bydgoszczy instalacja na Siernieczku może być już zbędna.

Od 2009 roku związany z lokalnymi mediami. Specjalizuje się w tematach dotyczących infrastruktury, polityki regionalnej oraz funkcjonowaniu samorządów.







