Historia Zachemu zaczęła się w czasie II wojny światowej, gdy Niemcy zbudowali DAG Fabrik. Zakłady powstały jednak kilka kilometrów od miasta i jego zabudowy. Sytuacja się zmieniła, gdy zabudowa mieszkalna przyszła bliżej Zachemu i zaczęto rozbudowywać Kapuściska. Dzisiaj nikt nie powinien mieć wątpliwości, czy zamieszkiwanie na Kapuściskach niosło negatywne skutki zdrowotne, wtedy jednak dążąc do maksymalizacji produkcji – nikt się tym nie przejmował.
Sytuacja Kapuścisk jest dzisiaj znacznie inna niż w XX wieku – po pierwsze w 1990 roku Zachem zamknął wydział fenolu, który był największym trucicielem przez dziesiątki lat, a od kilkunastu już lat Zachem jako zakład już nie funkcjonuje. Problemem są pozostałości po nim, ale to już nie jest ta skala zagrożeń jaka miała miejsce w PRL-u.
,,Prawdę, czyli wyniki badań ukrywano przed ludźmi, ,,Zachemowi” nakazywano rozwijać produkcję, a wnioski pokontrolne o ukaranie trucicieli wyraźnie łagodzono” – napisała w 1991 roku w ,,Kalendarzu Bydgoskim” Krystyna Bacciarelli. Było to jedno z pierwszych wydań Kalendarza, które nie podlegało już cenzurze. Bacciarelli podsumowała tę myśl dalej – Obecnie zbieramy owoce tej krótkowzrocznej polityki.
Zabudowa na Kapuściskach na dobre zaczęła powstawać już po wojnie, jeszcze w latach 40. Dalsza rozbudowa w latach 50. była częścią ,,Planu sześcioletniego”. Na dobre intensywna rozbudowa Kapuścisk ruszyła jednak w latach 60., gdy była już świadomość szkodliwości zakładów. Zignorowano to i dalej budowano.
Sądowy finał
Wspomniane zaprzestanie produkcji fenolu w 1990 roku w dużej mierze wywalczyli mieszkańcy, członkowie spółdzielni Jedność, która po walnym złożyła do sądu pozew o zaprzestanie tej szkodliwej produkcji. Po paru latach procesu sąd nakazał w 1990 roku zakończyć produkcję.

Od 2009 roku związany z lokalnymi mediami. Specjalizuje się w tematach dotyczących infrastruktury, polityki regionalnej oraz funkcjonowaniu samorządów.






