Bydgoscy posłowie niechętnie odpowiadają na pytania o jawność. Wyróżnił się Norbert Pietrykowski

Bydgoscy posłowie niechętnie odpowiadają na pytania o jawność. Wyróżnił się Norbert Pietrykowski
Fot: Kancelaria Sejmu

Każdego miesiąca każdy poseł otrzymuje 25 tys. zł ryczałtu na prowadzenie biura poselskiego. Bywały głośne sytuacje, gdy była bydgoska posłanka kupiła z niego lampy ogrodowe, a w kraju ktoś inny np. drona, albo najmował samochód. Wydatki posłów nadzoruje Kancelaria Sejmu, ale na ręce próbuje im patrzeć także WatchDog Polska, ale parlamentarzyści w większości przypadków są temu niechętni.

WatchDog skierowało do wszystkich posłów wniosek o udzielenie informacji publicznej, z oczekiwaniem ujawnienia faktur za 2025 rok. W przypadku posłów z okręgu bydgoskiego w większości przypadków korespondencja została zignorowana, ale zdarzył się jeden wyjątek.

Zaproszono aktywistów do biura

Biuro posła Norberta Pietrykowskiego z Centrum faktur nie wysłało, ale zaprosiło przedstawicieli WatchDoga do osobistego skontrolowania wydatków w biurze poselskim. Z tego zaproszenia skorzystała dyrektor programowa WatchDog Marzena Błaszczyk. Wkrótce organizacja ma opublikować podsumowanie owoców tej wizyty.

To jest jednak tylko jeden przypadek na dwunastu posłów wybranych w okręgu bydgoskim. Do maila odnieśli się jeszcze posłowie Agnieszka Kłopotek i wicepremier Krzysztof Gawkowski – wysyłając link do dostępnego na stronie Sejmu RP sprawozdania rocznego. Takie sprawozdania na tej stronie opublikowane mają wszyscy posłowie – są one jednak ogólne, dlatego z ich lektury nie dowiemy się jakie były poszczególne wydatki posłów.