
Działacze partii Janusza Korwin-Mikke proponują, aby strażnicy miejscy przeszli program reorientacji zawodowej i zostali ogrodnikami lub grzybiarzami. Pachnie to z daleka ironią i próbą żartowania sobie z funkcjonowania miasta, ale do śmiechu zbytnio nam nie powinno być.
Kilka dni temu telewizja TVN Turbo wyemitowała odcinek programu ,,Emil łowca fotoradarów”, którego akcja odbywała się w Bydgoszczy.
Strażnik miejski, któremu dziennikarz zwrócił uwagę, że łamie przepisy ruchu drogowego, w obecności kamer zachowywał się dość agresywnie. Co jednak najważniejsze, nie posiadał regulaminowego ubioru, czyli nie był umundurowany. Stąd też prowadzący program Emil Rau nazywał go ogrodnikiem, a przy innej rozmowy grzybiarzem.
Ten reportaż pozytywnego wizerunku Bydgoszczy raczej nie przyniesienie, bo co by tutaj nie mówić, ale interwencja Straży Miejskiej zbyt profesjonalna nie była. Nie mówiąc już o tym, że nie wyjaśniono dlaczego funkcjonariusz straży wjechał na wysepkę przy ulicy Szubińskiej nieoznakowanym samochodem mimo znaku zakazu i dlaczego bydgoscy strażnicy nagminnie łamią przepis ruchu drogowego, który zakazuje postoju pojazdu na terenie zabudowanym z włączonym silnikiem powyżej minuty. Dopiero silnik został wyłączony po interwencji Policji.
Teraz pozostaje czekać, aż odpowiednie lekcje z tego incydentu wyciągnie ratusz i podległa mu Straż Miejska. Jeżeli w magistracie uznają, że problemu nie trzeba wyjaśniać, to na własne życzenie ratusz da Nowej Prawicy dogodny temat na okres kampanii wyborczej.
Sectetur adipiscing elit. Sed nisi ipsum, aliquet ac vulputate eu, congue nec diam. Mauris ligula metus, tempus eget scelerisque nec, aliquet et risus. Nulla consequat elit vel ipsum pharetra quis tempor metus varius.





