
W wielu częściach Bydgoszczy zakup biletu komunikacji publicznej w niedzielę jest bardzo trudny. Kioski zamknięte, automatów biletowych mało i nie zawsze działają, można owszem kupić bilet w niedzielę u kierowcy, ale trzeba mieć odliczoną gotówką, a z tym niekiedy bywa problem.
Są jednak dzielnice, gdzie problem z zakupem biletu występuje także w dni powszednie. Na niektórych osiedlach bowiem jest tylko kilka punktów, gdzie są one sprzedawane. Wystarczy, że w jednym sklepie nastąpi krótka przerwa i pasażerowie mają problem.
Wsiadając do autobusu bez biletu ryzykuje się dość wysokim mandatem i kontrolerów nie interesuje jaki jest powód tego braku. Dokładnych badań dlaczego w Bydgoszczy ludzie jeżdżą na gapę nikt nie wykonał. Taka sytuacja wpływa z kolei negatywnie na postrzeganie komunikacji publicznej, gdyż bydgoszczanie z powodu nieuporządkowanego systemu dystrybucji się od niej odwracają.
We Wrocławiu uporządkowanie systemu dystrybucji biletów sprawiło, że ich sprzedaż wzrosła o 20%. Są to dziesiątki milionów złotych rocznie.
Dla przykładu w sąsiednim Toruniu funkcjonują biletomaty we wszystkich autobusach. Wdrożenie takiego rozwiązania w Bydgoszczy wiązałoby się z pewnymi kosztami, być może jednak będzie trzeba je pokryć, jeżeli naszym celem jest wzrost liczby pasażerów.
Warto zauważyć, że krytykowana często kolej sprzedaż biletu we wszystkich pociągach regionalnych oferuje. W przypadku, gdy na danej stacji nie ma kas nie jest pobierana nawet dodatkowa prowizja.
Sectetur adipiscing elit. Sed nisi ipsum, aliquet ac vulputate eu, congue nec diam. Mauris ligula metus, tempus eget scelerisque nec, aliquet et risus. Nulla consequat elit vel ipsum pharetra quis tempor metus varius.





