Samorządowcy w Białych Błotach nie chcą słuchać mieszkańców?

,,Wolne głosy” na wtorkowych obradach Rady Gminny Białe Błota zamieniły się w festiwal krytyki gminnych radnych oraz wójta Macieja Kulpy. Mieszkańcy mogli w ten sposób wyrazić swoją dezaprobatę jednak po raz ostatni, gdyż od kolejnych obrad zgodnie z nowym statutem gminy, w porządku obrad wolnych głosów nie będzie.

 

Statut zmieniono na nadzwyczajnej sesji w dniu 8 grudni. Zawirowanie związane ze zmianą na stanowisku wojewody sprawiło, że zmiany jeszcze dzisiaj nie obowiązywały, gdyż uchwała gminy Białe Błota została opublikowana w Dzienniku Urzędowym Województwa Kujawsko-Pomorskiego dopiero w ubiegły poniedziałek, a w życie wchodzi ona natomiast 14 dni od publikacji.

 

Podczas wolnych wniosków głos zabrało kilku mieszkańców wsi Przyłęki, którzy zarzucali radnym i wójtowi, że oszukał tą społeczność obiecując w kampanii budowę świetlicy, której samorząd nie realizuje Padały zarzuty, iż Przyłęki są marginalizowane. Inne zarzuty dotyczyły krytyki polityki finansowej wójta Kulpy, któremu zarzucano kontynuowanie, ich zdaniem szkodliwej dla gminy, polityki poprzedniej wójt.

 

Część z wypowiedzi tyczyła się natomiast ograniczaniu demokracji na posiedzenia Rady Gminny, czyli zmianie statutu z 8 grudnia Wiceprzewodnicząca Rady Gminy Maria Wolsztyńska mówiła wprost, że radny Rafał Barsukiewicz te zmiany przeforsował wręcz po kryjomu przed mieszkańcami, gdyż pod osłoną nadzwyczajnego posiedzenia.

 

Sołtys Łochowa Sławomir Ruge pojawił się na obradach z banerem, którym wyrażał sprzeciw zamykaniu ust mieszkańcom – Obywatele ponieważ są suwerenem mają prawo do swobodnego wyrażania opinii, czyli do aktywnego udziału w pracach takich organów władzy publicznej jak samorząd gminny – nie krył oburzenia decyzją radnych z nadzwyczajnej sesji – Po kryjomu uchwaliliście państwo radni przepis zamykający usta naszym mieszkańcom.

 

Marzanna Kreja przypomniała, że możliwość zabierania głosu przez obywateli na sesji Rady Gminny funkcjonowała w Białych Błotach przynajmniej od kilkunastu lat. Wyraziła ona ubolewanie, że radni nie prowadzą regularnych dyżurów dla mieszkańców, a co za tym idzie nie mają wiedzy o problemach wszystkich wsi. Jej zdaniem głosy mieszkańców Przyłęk są doskonałym przykładem, że ten punkt w obradach sesji Rady Gminny jest potrzebny. Zdaniem mieszkanki, radni rezygnując z ,,wolnych głosów”, pokazują, iż nie chcą słuchać głosu mieszkańców. Padła sugestia, iż przy zmianie statutu gminny mogło dojść do złamania prawa, dlatego niewykluczone jest, że część mieszkańców złoży wniosek do wojewody, o unieważnienie zmian uchwalonych 8 grudnia.

 

Niewykluczone, że sami radni zdeycudją się powrócić do ,,wolnych wniosków”, gdyż padły sugestie, iż podjęta zmiana statutu mogłabyć nie do końca przemyślana.

 

Jednym z głównych argumentów przeciwko zmianom w statucie, było przyśpieszenie obrad. ,,Wolne głosy” na wtorkowej sesji trwały ponad dwie godziny.

 

 

[iframe width=”419″ height=”236″ src=”https://www.youtube.com/embed/U4EjB6qh8i4″ frameborder=”0″ allowfullscreen ]