Nie było wielkich emocji w starciu Artego Bydgoszcz i Pszczółki AZS UMCS Lublin. Łatwo piątkowe spotkanie wygrały zawodniczki Tomasza Herkta.
To miało być ciekawe widowisko. Wszak z jednej strony mieliśmy oglądać poobijane po ostatniej derbowej porażce w Toruniu wicemistrzynie Polski, a po drugiej stronie parkietu silną w tym sezonie Pszczółkę AZS UMCS Lublin, która od początku rozgrywek depcze po piętach faworytom. Na dodatek przeciwko swojej byłej drużynie zagrała też Leah Metcalf, która kiedyś z powodzeniem reprezentowała barwy bydgoskiego klubu.
Na parkiecie emocji i zaciętej walki jednak nie było, a od pierwszych minut spotkania w pełni kontrowały je bydgoszczanki. Lublinianki miały ogromne problemy z walką na deskach, którą przegrały aż 43 do 24. Słabo spisywały się również w rzutach z półdystansu oraz spod kosza (30% za 2), a na dodatek mocno zawiodła wspomniana wyżej Amerykanka Leah Metcalf, która zdobyła zaledwie dziewięć punktów, grając na bardzo słabej skuteczności (2/9 za 2 i 1/4 za 3). Dobrych podań od koleżanek nie dostawała również Marta Jujka, która była szczelnie kryta przez przeciwniczki.
Z ciekawszych i bardziej bolesnych momentów warto wspomnieć o poważnym zderzeniu pod koszem liderki bydgoskiego zespołu Martyna Koc, która musiała zmagać się z rozciętym łukiem brwiowym. Na szczęście zawodniczka po krótkiej przerwie i założeniu plastra szybko wróciła na parkiet i pomogła koleżankom w odnoszeniu cennego zwycięstwa, które zagwarantowało Artego przewagę własnego parkietu przed rundą play-off. – To nie jest poważny uraz. Raczej nie trzeba będzie tego szyć – powiedział trener Tomasz Herkt.
Do 6 marca w kobiecej Tauron Basket Lidze jest otwarte okienko transferowe. Czy bydgoski klub będzie wzmacniał swoją wąską kadrę przed najważniejszymi spotkaniami w tegorocznym sezonie? – Na razie nie przewidujemy żadnych zmian i gramy tym, co aktualnie posiadamy – powiedział krótko menedżer generalny zespołu Jarosław Kotewicz.
Artego Bydgoszcz – Pszczółka AZS UMCS Lublin 76:46 (22:12, 17:15, 16:14, 21:5)
Artego: Pawlak 16, Carter 14 (11 zb), McBride 12, Reid 11, Morris 8, Międzik 7, Koc 6, Faleńczyk 2, Szybała 0, Puss 0.
Pszczółka AZS UMCS: Player 10, Metcalf 9, Mingo 8, Dorogobuzowa 7, Makowska 6, Owczarzak 4, Jujka 2, Szczepaniak 0, Duraj 0, Piędel 0
Nie jest to dobry tydzień dla bydgoskich koszykarzy. Po niespodziewanej porażce z Biofarmem Basket Poznań w ostatnią środę tym razem podopieczni Konrada Kaźmierczaka ulegli wysoko na wyjeździe Legii Warszawa 109:73. W ekipie gości zabrakło jednak z przyczyn zdrowotnych jednego z najlepszych strzelców całych rozgrywek Piotra Robaka.
Legia Warszawa – Astoria Bydgoszcz 109:73 (28:9, 35:21, 31:24, 15:19)
Legia: Malewski 15, Aleksandrowicz 13, Linowski 12, Kukiełka 11, Ornoch 10, Parzych 10, Andrzejewski 9, Ł. Wilczek 9 (10 as.), M. Wilczek 9, Bierwagen 6, Paszkiewicz 5.
Astoria: Laydych 17, Grod 16, Kutta 13, Szyttenholm 8, Barszczyk 7, Mazur 5, Fatz 4, Lewandowski 3, Łucka 0, Wardziński 0.
Sectetur adipiscing elit. Sed nisi ipsum, aliquet ac vulputate eu, congue nec diam. Mauris ligula metus, tempus eget scelerisque nec, aliquet et risus. Nulla consequat elit vel ipsum pharetra quis tempor metus varius.

