
W ubiegłym tygodniu miejskie struktury Sojuszu Lewicy Demokratycznej zaprezentowały nazwiska kandydatów do Rady Miasta Bydgoszczy. Na tej liście zabrakło wiceprzewodniczącego Jana Szopińskiego, w kuluarach aż huczy, że jest to polityczna zemsta, na jednym z bardziej wyrazistych polityków lewicy. Słów krytyki wobec autorów ,,wycięcia” Szopińskiego nie szczędzi również były prezydent Bydgoszczy, obecnie radny wojewódzki Roman Jasiakiewicz.
W wyborach samorządowych w 2014 Roman Jasiakiewicz startował do sejmiku z listy SLD, dzięki jego fenomenalnemu wynikowi w Bydgoszczy, partia która przez dwie kadencje rządziła województwem kujawsko-pomorskim, przekroczyła w ogóle próg wyborczy. Drogi SLD i Jasiakiewicza rozeszły się rok później, gdy działacze tej partii stawali wręcz na głowie, aby Jasiakiewicz nie znalazł się w ogóle na liście wyborczej do Sejmu, obawiano się, iż nawet z najgorszego miejsca zrobi lepszy wynik od lidera listy, przysłanego w teczce z Warszawy Krzysztofa Gawkowskiego.
Janku niezależność słono kosztuje , mali ludzie nie mają innych argumentów .Wydaje im się , że są wtedy bardzo ważni . Dobrze zasłużyłeś się dla mieszkańców Bydgoszczy i województwa . Pozdrawiam Cię serdecznie także jako mojego radnego z Leśnego , innego nie chcę – skomentował na Facebook-u Roman Jasiakiewicz, decyzje SLD wobec Szopińskiego.
Oficjalnie SLD zaproponowało Szopińskiemu start do sejmiku. Polityk najprawdopodbniej z tej propozycji jednak nie skorzysta, bowiem jako pracownik Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego, nie mógłby łączyć dalej tej funkcji zawodowej z pełnieniem mandatu radnego.
Sectetur adipiscing elit. Sed nisi ipsum, aliquet ac vulputate eu, congue nec diam. Mauris ligula metus, tempus eget scelerisque nec, aliquet et risus. Nulla consequat elit vel ipsum pharetra quis tempor metus varius.





