Czas najwyższy, aby ,,nietrzeźwy romantyzm” wyginął

Obraz związanego z powstaniem Artura Grottgera

 Obraz związanego z powstaniem Artura Grottgera

Od lekarzy i przedstawicieli wielu innych zawodów wymagamy dużego profesjonalizmu, gdy ktoś rażąco narusza standardy traci prawo do wykonywania zawodu, specjalnie profesjonalizmu nie wymaga się już od osób pełniących funkcje publiczne, gdzie przyzwyczailiśmy się do działań będących na bakier z poczuciem odpowiedzialności. Za kilka dni przypadnie 102 odzyskania przez Polskę niepodległości, w tym roku specjalnego świętowania nie będzie – jesteśmy bowiem w centrum poważnego kryzysu epidemicznego, dodatkowo nasila się kryzys polityczny, coraz bardziej widoczne są elementy anarchii. Jest to zatem dobry czas na zadanie sobie pytania, czy gdybyśmy żyli w XVIII wieku, naszymi czynami przyczynilibyśmy się do zniknięcia Polski z mapy.

 

Jednym z najbardziej wybitnych dzieł tworzącym polską myśl polityczną jest ,,Polityka polska i odbudowa państwa” Romana Dmowskiego, dzieło które ten ojciec powrotu Polski na mapę Europy wydał już w niepodległej Polsce. Dmowski pisze wprost, że w Polsce przed rozbiorami ustrój społeczny ulegał uwstecznieniu – Polska, której ustrój społeczny w ciągu dwóch stuleci przedrozbiorowych uległ uwstecznieniu przez zanik mieszczaństwa. Skąd to się brało? Opisuje to inny z ojców niepodległości Stanisław Grabski – Po Unii Lubelsiej przestał być naród polski (mowa o władzy w Rzeczypospolitej), a stała się szlachta polsko-litewsko-ruska, którą łączył jedynie interes stanowy. Najwyższą mądrością polityki staje się wzmacnianie poddaństwa włościan.

 

Mamy obraz szlachty, która kieruje się przede wszystkim swoim interesem, wieki poprzedzające rozbiory to także blokowanie przez ten stan reform, które mogły ten stan pozbawić przywilejów w Rzeczypospolitej – Demokracja szlachecka przekształciła się w oligarchię magnacką. Prawdziwymi władcami państwa stawali się stojący na czele swoich koterii potężni magnaci. W drugiej połowie XVII wieku dominacja magnatów była już bardzo wyraźna. Wraz z osłabieniem władzy monarszej, wzmacniała się doktryna równości szlacheckiej, ze swym punktem centralnym, czyli „złotą wolnością”. Kilkadziesiąt magnackich rodów kontrolujących większość narodowego bogactwa, dzieliło się na stronnictwa (frakcje) i rywalizowało między sobą, niczym dzisiejsze plemiona partyjne. Jednocześnie trwanie Rzeczpospolitej w iluzji szlacheckiej równości, stanowiło wygodną fasadę dla faktycznych rządów oligarchii magnackiej. System ten zadowalał również część szlachty, ale dezorganizował Rzeczpospolitą, i bynajmniej nie służył jej interesom – opisuje tamtą sytuację na portalu publicystyczny.pl Grzegorz Grzymowicz. Próbą ratowania sytuacji było zapisanie w Konstytucji 3 Maja (już po I rozbiorze) pozbawienie prawa udziału w sejmikach szlachty zwanej ,,golotą”, nieposiadającej swojej ziemi, która była łatwo przekupowana przez magnatów – wyeliminowanie tej zaszłości było zresztą celem tej reformy. Jak spojrzymy na dzisiejszą Polskę, to okazuje się, że funkcje publiczne wiele osób pełni tylko dzięki lojalności wobec partii, mamy trochę analogię relacji partia – polityk, magnateria – gołota.

 

Do tego dochodziły jeszcze interesy monarchistyczne, które nie zawsze, a tak naprawdę zazwyczaj nie kierowały się interesami Rzeczypospolitej, ale konkretnych rodów – Na tron wstępowali kolejno ludzie obcy, których mierziło konstytucyjne skrepowanie , którzy traktowali Polskę jako odskocznie od własnych celów. Walezjusz rzuca koronę po kilku miesiącach panowania, Batory, sercem związany z Siedmiogrodem, uważa Polskę za swoje miserrium purgatorium i wyznaje: Gdyby mi nie szło o sławę, wyrzekłbym się tego królestwa. Wazowie marzą czas cały o koronie szwedzkiej, gotowi za jej cenę zrzec się panowania nad Rzeczpospolitą – pisze w książce ,,Wczoraj i Jutro” filozof myśli narodowej Jan Mosforf. W rezultacie wewnątrz Rzeczypospolitej dochodziło też do wyniszczających wojen domowych, na sto lat przed rozbiorami na terenach dzisiejszego Inowrocławia doszło do Bitwy pod Mątwami, wywołanej konfliktem szlachecko-monarchistycznym w której zginęło wielu weteranów spod Kłuszyna. Wszystko to prowadzi do szeroko pojętej anarchii i coraz gorzej funkcjonującego państwa. Gorzkim podsumowaniem tego wszystkiego był upadek Rzeczpospolitej.

 

Szczególnie bolesne były: prywata i egoizm stanowy szlachty, zdrada Ojczyzny przez część magnatów i ich współdziałanie z wrogami – tak do upadku Rzeczypospolitej przed dwoma laty odnieśli się w Liście Pasterskim polscy biskupi.

 

Zanim Rzeczypospolita jednak upadła całkowicie, w 1794 wybucha Insurekcja Kościuszkowska – Kościuszko zdołał pozyskać do walki o niepodległość chłopów, ale brakowało zdecydowanego wsparcia u szlachty, która obawiała się wzrostu warstwy włościańskiej, a przede wszystkim duża cześć jej przedstawicieli wolała być neutralna wobec państw zaborczych – Insurekcji kościuszkowskiej większość szlachty nie poparła, uważając Polskę uniwersału posłanieckiego za wizję, dla której umierać nie warto. Ojczyzną dla społeczeństwa szlacheckiego XVIII wieku były przede wszystkim przywileje stanu: elekcja, sejmy, trybunały i pełnia władzy nad ludnością kraju. Zabory uderzały w przywileje w polityczne, insurekcja – w  społeczne – pisze Mosdorf.

 

Romantycy muszą wyginąć

Zniknięcie Polski z mapy przez wielu nie zostało zaakceptowane, po rozbiorach na ziemiach polskich coraz bardziej ożywiał się romantyzm, który jednak sprawie polskiej przyniósł kolejnych szkód.

 

,,Romantycy muszą wyginąć, to darmo; dzisiejszy świat nie dla nich” – to cytat z ,,Lalki” Bolesława Prusa. Dzieło powstawało w formie drukowanych w prasie artykułów, które przechodzić musiały cenzurę, stąd też nie widzę sensu, aby szukać w nim kontekstów politycznych. Warto wskazać jednak, że powstało niecałe 30 lat po upadku Powstania Styczniowego, które skompromitowało polski romantyzm. Tamten zryw niemal jednomyślnie skrytykowały wielkie umysły, którym przyszło brać udział w odzyskiwaniu przez Polskę niepodległości – Roman Dmowski i prof. Marian Zdziechowski, głównie za skutki geopolityczne, które pogorszyły położenie sprawy polskiej w XIX wieku – tylko rozprawa między Rosją a Niemcami mogła przyszłość naszą uratować. (…) Cała tradycja porozbiorowa, święcona stale w obchodach listopadowych i styczniowych, była przeciw tej polityce. Była to, co prawda, tradycja klęsk, tradycja stopniowego likwidowania sprawy polskiej, myśmy wszakże tak odbiegli od innych narodów, że święcimy klęski, gdy tamte święcą zwycięstwa. Gorsza, że autorowie klęsk umieją przemawiać jak mistrze – pisze Dmowski. W okresie przed zrywem styczniowym w Europie tworzył się sojusz francusko-rosyjsko-austriacki, który mógł stać się przeciwwagą dla Prus. Wybuch powstania nie tylko wciągnął w tę wojnę (po stronie polskiej) Francję doprowadzając do upadku jej prestiżu i uniemożliwił sojusz francusko-rosyjski, to dał szansę na wejście na scenę dziejową Otto von Bismarcka, który doprowadził do sojuszu z prusko-rosyjskiego, co otworzyło Bismarkowi drogę do zjednoczenia Niemiec pod silnym przywództwem pruskim.

 

Mit idelizmu

Do dzisiaj w Polsce zarówno temat szlachty i romantyzmu są traktowane jako narodowy mit, którego stara się nie podważać. Sarmatyzm i romantyzm utożsamia się z rzekomym idealizmem politycznym. O dziwo, co zauważam po swoich obserwacjach, osoby do tego nawiązujące, zazwyczaj przodują we wprowadzaniu zwyczajów warcholskich, tych znanych z Rzeczpospolitej szlacheckiej, do dzisiejszej debaty publicznej.

 

Idealizm niekiedy jest przeciwstawiany ujmowanemu w negatywnym przekazie pragmatyzmowi, nazywanego też niekiedy makiawelizmowi. Nie chcąc przedłużać nie będę podejmował się teraz szerokiej obrony Nicco Machiaviellego, ale co warto o tej postaci wspomnieć,że miał on pewną wizję polityczną, którą nazwę ideałem – żyjąc na przełomie XV i XVI wieku chciał doprowadzić do zjednoczenia Włoch, które podzielone na małe księstewka były rozgrywane czy to przez Francuzów czy Hiszpanów. Ta wizja spełniła się na długo po jego śmierci. Dmowski opisując XVIII wiek za najważniejsze wydarzenia wskazywał zjednoczenie się Włoch i Niemiec, które przeciwstawiał zacofaniu ustrojowemu jakie miało miejsce w Polsce i jak to napisał w ,,Polityce polskiej i odbudowie państwa” – ,,nietrzeźwemu romantyzmowi”.

 

Chciałbym jeszcze przytoczyć pewien osobisty Dmowskiego ze wspomnianego dzieła, w którym pokazywany jest ówczesny spór romantyków z pozytywistami (pragmatykami):

Jeden z nich, szanowany zresztą antykwariusz Bukowski ze Sztokholmu zawołał:— Myśmy inaczej działali w 1863 roku, innymi drogami szliśmy do niepodległości!— Aleście nie doszli — odpowiedziałem. — Ten, kto przegrał, nie ma prawa żądać, żeby go naśladowano

 

Korzystny zbieg okoliczności

Po klęsce powstania styczniowego szansę na konflikt rosyjsko-niemiecki znacząco spadły, doszło do niego jednak w pierwszej połowie XX wieku. Wielka Wojna, nazywana w Polsce głównie jako I wojna światowa, przyszła niespodziewanie, bowiem możni wydawało się, że jej nie chcą. Pewien zbieg okoliczności nakręcił machinę wydarzeń, po której Europa stała się wielkim teatrem działań wojennych..

Wyciągnięcie lekcji z geopolitycznej klęski powstania styczniowego przez szeroko pojęty obóz Dmowskiego i Paderewskiego pozwoliło Polsce znaleźć się w gronie zwycięzców I wojny światowej i wchodzić z lepszej pozycji w proces pokojowy. Gdyby opisać skrótowo wizję polityczną Dmowskiego, to opierała się ona o zjednoczenie ziem polskich (ciężko dzisiaj oceniać, czy inspirował sie Machiaviellim) – nie mogąc przewidzieć przebiegu wojny, liczył on na to,że uda się wszystkie ziemie zjednoczyć w jednym państwie zaborczym, wówczas Polacy mogliby uzyskać dalekoidącą autonomię, a następnie wyjść na niepodległość. W takim wypadku bowiem Polacy byli by zmartwieniem tylko jednego zaborcy, a nie trzech jak to się działo przez cały wiek XIX.

 

Wspomnieć należy też o daleko idącej polityce Bismarcka tzw Kulturkampu, który poszedł na ziemiach zaboru pruskiego do walki z katolicyzmem. Warstwy włościańskie wychowane na pobożności ludowej zaczęły stawiać zaborcy ogromny opór, w ten sposób przyśpieszał proces formowania się poczucia tożsamości narodowej.. Takiego poczucia tożsamości nie była bowiem wstanie wykształcić zajmująca się sobą szlachta.

 

 

Na drugą część artykułu, odnoszącą się do dzisiejszej rzeczywistości zapraszam w środę – 11 listopada  –  Egoizm zawsze niszczył społeczeństwa, potrzebujemy odpowiedzialnej klasy politycznej