
Na przełomie października i listopada przez Polskę przeszły wielotysięczne protesty po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji eugenicznej. Część uczelni, pomimo decydującej fazy pandemii COVID-19, wręcz pomagała swoim studentom w protestowaniu, czy to odwołując zajęcia zdalne na czas protestów, czy np. jak toruński UMK oferując studentom pomoc prawną, w przypadku jakiś problemów. Interwencję w tej sprawie podjął poseł Bartosz Kownacki.
Od końcówki października do dzisiaj (2 grudnia) zgromadzenia z uwagi na sytuację epidemiologiczną nie powinny liczyć więcej niż 5 osób, w praktyce ostatnie tygodnie pokazały, że tego prawa wiele osób nie respektuje – Celem wprowadzenia tych zakazów nie było bowiem ograniczenie swobody wypowiedzi, ale ochrona najbardziej narażonych na negatywne skutki przebycia COVID-19 członków naszego społeczeństwa. Deklarowane wsparcie prawne w praktyce było zatem zachęcaniem do łamania prawa, co z kolei może prowadzić również do anarchii w kraju – napisał w interpelacji do ministra odpowiedzialnego za szkolnictwo wyższe poseł Bartosz Kownacki.
Do sprawy odniósł się wiceminister Włodzimierz Bernacki – Do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego wpłynęły skargi dotyczące aktywnego zaangażowania się władz różnych uczelni w protesty poprzez: ogłoszenie 28 października 2020 r. dnia rektorskiego; formułowanie wypowiedzi lub wysyłanie wiadomości e mail zawierających konkretne przesłanie, popierające udział w manifestacjach oraz udostępnianie poradnika pt. Co zrobić w przypadku zatrzymania przez Policję, zapewniając równocześnie o wsparciu prawnym w takiej sytuacji. Skargi dotyczyły także zachowania niektórych nauczycieli akademickich, którzy brali czynny udział w manifestacjach, wyrażali się w sposób nieprzyzwoity i zachęcali studentów do nieuczestniczenia w zajęciach pomimo pandemii. Autorami tych skarg byli przede wszystkim niezadowoleni nauczyciele akademiccy oraz studenci, którzy podnosili, że uczelnie publiczne powinny być apolityczne i neutralne światopoglądowo. Podkreślali oni, że są osoby, które mają odmienne poglądy, nie identyfikują się z przekonaniami strajkujących i chcą uczestniczyć w zajęciach. Wyrażali także obawy, czy ich odmienne poglądy spotkają się z dezaprobatą władz uczelni.
Dalej Bernacki w imieniu resortu stwierdza – W ocenie Ministra Edukacji i Nauki, troską władz uczelni w zaistniałej sytuacji powinno być przede wszystkim bezpieczeństwo członków społeczności akademickiej i dbałość o przestrzeganie podstawowych zasad etycznych obowiązujących w środowisku akademickim. W polskich uczelniach powinno znaleźć się miejsce dla różnych opinii i badań. Każdemu winna zostać zagwarantowana swoboda wyrażania myśli i opinii. Jednak, co należy wyraźnie podkreślić, szkoły wyższe powinny być wolne od polityki i ideologii.
Ministerstwo wezwało władze uczelni do pilnego wyjaśnienia tych spraw.
Kilkaset osób podpisało się pod listem do władz uczelni publicznych, przygotowanym przez Akademickie Towarzystwo Myśli Konserwatywnej, w którym wskazano, że uczelnie powinny być apolityczne. W tym liście napisano – o tym, czy orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego zostało wydane ważnie, rozstrzygać mogą jedynie specjaliści w dziedzinie prawa, do których z pewnością nie należy większość protestujących.
Sectetur adipiscing elit. Sed nisi ipsum, aliquet ac vulputate eu, congue nec diam. Mauris ligula metus, tempus eget scelerisque nec, aliquet et risus. Nulla consequat elit vel ipsum pharetra quis tempor metus varius.






