
Nieuznawany przez europejskie państwa prezydent Rosji Aleksandr Łukaszenko zagroził, że pokaże Polsce i Litwie co do są sankcję, zamykając przez swoje terytorium tranzyt. Gdyby ten zamiar wdrożył główna nitka Nowego Jedwabnego Szlaku biegnąca do Polski przez Białoruś i przejście graniczne w Małaszewicach byłaby uziemiona. Czy powinniśmy się obawiać gróźb Łukaszenki? I tak, i nie.
Prawdopodobieństwo uniemożliwienia tranzytu z Chin do Polski przez Białoruś wydaje się małe, bowiem Białoruś uderzyłaby w pierwszej w kolejności w Chiny, a nie w Polskę, jednocześnie traciła dość spore źródło przychodu. Stąd też zaangażowana w tranzyt z Państwem Środka polska spółka PKP PLK traktuje wypowiedzi Łukaszenki jako polityczny straszak, a nie realną zapowiedź. Z drugiej strony po Łukaszence można się już spodziewać również nielogicznych decyzji.
Zamknięcie Białorusi nie oznacza, że Polska znajdzie się poza Jedwabnym Szlakiem, chociażby dlatego, że pociągi z Chin mogą do Polski dotrzeć przez terytorium Ukrainy.
Dywersyfikacja w Jedwabnym Szlaku to słowo klucz
Chiński rząd budując Nowy Jedwabny Szlak stara się mimo wszystko dywersyfikować, czyli zabezpieczać się od możliwych zawirowań politycznych, w tym wypadku zamknięcia się Białorusi na tranzyt, ale też Chińczycy muszą myśleć o swoim ewentualnym konflikcie z Rosją. Dlatego rozwijanych jest kilka nitek.
Dość ciekawą drogą wydaje się lądowo-morska przez grecki Port w Pireusie (kapitałowo chiński port) przez Serbię i Węgry, w ramach rozwoju tej nitki chiński rząd wspiera budowę szybkiej kolei Belgrad – Budapeszt.
Również w Polsce powinniśmy patrzeć na Jedwabny Szlak dywersyfikacyjnie. Gdyby nasze relacje z Białorusią się zaogniły, wówczas wspomniana nitka przez Węgry mogłaby być naszym ważnym oknem do Chin, stąd też warto dążyć do lepszego skomunikowania polskich węzłów komunikacyjnych z węzłem Budapeszt. Byłaby to wówczas szansa dla terminali ulokowanych w korytarzu Bałtyk – Adriatyk, taką rolę może odgrywać Bydgoszcz, jako z kolei okno do polskich portów morskich, bowiem Jedwabny Szlak docierać będzie też do Skandynawii i dobrze byłoby, aby główną bramą do Skandynawii był port w Gdyni, a nie w niemieckim Hamburgu.
Rozwój nitki wymaga współpracy z Białorusią
Nie wiemy jaki będzie finał protestów na Białorusi, jeżeli władzę utrzyma Aleksandr Łukaszenko, to liczyć się trzeba z pogorszeniem relacji polsko-białoruskich. Autokrata buduje swoją propagandę w opozycji do Polski, oskarżając nasz kraj m.in. o przygotowywanie się do rozbioru Białorusi. Białorusinów straszy się też rzekomi wojskami, które czekają już po polskiej stronie granicy, co z kolei zaognia relacje dyplomatyczne.
Nitka Jedwabnego Szlaku przez terminal w Małaszewicach jest obecnie najmocniej eksploatowana, co ujawnia dość pilną potrzebę rozbudowywania infrastruktury. Żeby ją rozwijać potrzeba dobrych relacji bilateranych pomiędzy Polską i Białorusią. Utrzymanie się Łukaszenki zwiastuje raczej kilkuletnim zamrożeniem w tych kontaktach.
Sectetur adipiscing elit. Sed nisi ipsum, aliquet ac vulputate eu, congue nec diam. Mauris ligula metus, tempus eget scelerisque nec, aliquet et risus. Nulla consequat elit vel ipsum pharetra quis tempor metus varius.





