
Wydarzenie orzeczenia w temacie aborcji eugenicznej w kluczowym stadium drugiej fali epidemii COVID-19 krytykują lekarze, ale w tym orzeczeniu jest w mojej opinii coś bardziej przerażającego, bowiem jak zważymy na rolę Trybunał nie jest od stanowienia prawa, ale jedynie od interpretacji obowiązującej Konstytucji – jeżeli zatem Trybunał uznał, że aborcja eugeniczna jest z Konstytucją niezgodna, to przerażać może wykonanie tysięcy zabiegów przerywania ciąży w ostatnich 23 latach – w myśl czwartkowego orzeczenia – w sposób naruszający Konstytucję.
Od stanowienia prawa w Polsce jest zgodnie z Konstytucją parlament, w uzgodnieniu z prezydentem (prawo weta). Co innego byłoby, gdyby posłowie uznali większością głosów, a następnie senatorowie, że przerywanie ciąży w oparciu o przesłanki eugeniczne nie powinno mieć już miejsca, wskazując np. na przesłanki etyczne. Po nowelizacji prawa, coś co było do tej pory dozwolone, wolą ustawodawcy po wejściu noweli w życie przestałoby być.
Trybunał Konstytucyjny orzekł natomiast, że przerywanie ciąży w oparciu o przesłanki eugeniczne tak naprawdę było w Polsce zakazane od 17 października 1997 roku. W praktyce taką przesłankę traktowano jednak jako dozwoloną, a co za tym idzie w 2019 roku tego typu aborcji wykonano w Polsce 1076, rok wcześniej 1050, zaś w 2017 roku 1039. Te liczby, to wykonane aborcje, które w świetle czwartkowego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego nie powinny mieć miejsca. Trzeba też uwzględnić, że w zdecydowanej większości były one wykonane za środki publiczne, przy refundacji z Narodowego Funduszu Zdrowia. Z informacji jakie swego czasu mi udostępniono, w 2016 roku w województwie kujawsko-pomorskim takich zabiegów sfinansowano 147.
W tym miejscu można by zakończyć, ale w mojej opinii uznanie po 23 latach jakiegoś przepisu za niekonstytucyjny prowadzi do chaosu prawnego. Jeżeli wolą rządzących – a nie brakowało takich publicznych wypowiedzi – było zakazanie aborcji eugenicznej to powinno to nastąpić w drodze nowelizacji przepisów. Nie sposób zatem się zgodzić z tezami ze zdania odrębnego sędziego TK Leona Kieresa – Do Sejmu w latach 2011-2020 wpłynęło kilka projektów zaostrzenia przepisów aborcyjnych, które były konsekwentnie odrzucane w pierwszym lub drugim czytaniu. Moim zdaniem, negatywna ocena projektów zmian zaskarżonej ustawy lub zwłoka w ich rozpoznawaniu przez Sejm oznacza świadome zaniechania ustawodawcy, który chce utrzymania dotychczasowych zasad przerywania ciąży.
Dalej sędzia Kieres stwierdził – Trybunał ma ściśle określoną konstytucyjnie funkcję. Nie jest organem władzy ustawodawczej, nie może zastępować posłów w podejmowaniu kontrowersyjnych decyzji i ponoszeniu za nie odpowiedzialności przed wyborcami.
Sectetur adipiscing elit. Sed nisi ipsum, aliquet ac vulputate eu, congue nec diam. Mauris ligula metus, tempus eget scelerisque nec, aliquet et risus. Nulla consequat elit vel ipsum pharetra quis tempor metus varius.





