Wydawało nam się, że nic nie jest wstanie wstrząsnąć naszym światem

Autor: Suzy Hazelwood

Autor: Suzy Hazelwood

Na początku marca nikt nie spodziewał się, że kolejne dni znacząco zmienią nasze życie. Nie przewidywaliśmy, że będziemy się od siebie izolować, będziemy musieli zrezygnować z życia towarzyskiego natomiast obecność na Mszach Świętych zastąpić będą musiały nam transmisje w telewizji lub w internecie. W końcu nie spodziewaliśmy się, że z dnia na dzień będzie nasza gospodarka pochłaniać się w recesji.

Mieliśmy świat w miarę poukładany, wojny chociażby na Bliskim Wschodzie się toczyły, ale dla nas Europejczyków była to właściwie tylko ciekawostka medialna, bowiem jej właściwie nie odczuwaliśmy. Bardziej zaangażowani analitycy mogli zastanawiać się czy nie wpływają one na cenę benzyny, ale dla przeciętnego obywatela były to sprawy oddalone. Zarazy i epidemie były natomiast ciekawostkami historycznymi, byliśmy dumni z rozwoju cywilizacyjnego i niemalże pewni, że – epidemie to relikt przeszłości.

 

Koronawirus COVID-19 pojawił się na świecie już w ubiegłym roku. Przez długie tygodnie był w Europie traktowany jako jakaś ciekawostka, podobna jak wojna w Syrii – czyli problem nas niedotyczący. 1 marca liczbę ofiar koronawirusa na świecie szacowano na około 3 tys, we Włoszech, czyli już w naszej Europie, było ich 41, choć krążyły jeszcze opinie, że to nie COVID-19 jest winny śmierci, ale choroby towarzyszące. Jeszcze na początku marca mogliśmy koronawirusa lekceważyć, dzisiaj mamy na świecie już ponad 32 tys. ofiar śmiertelnych, w niecały miesiąc dynamika zgonów przekroczyła 1000%. Niestety wskazuje wszystko, że w kwietniu również będziemy liczyć ją w setkach, czyli tę liczbę będzie trzeba przemnożyć razy ileś – przerażać może to, że nie wiemy razy ile.

 

W drugim tygodniu marca nasz spokój w Polsce runął, gdy zaczęto wdrażać radykalne środki, aby zahamować rozwój zachorowań. Nie wiemy tak naprawdę jak to długo potrwa, wiemy natomiast, że to oznacza recesję, której skutki odczuwać będziemy latami. W ten sposób nasz świat już się zmienił. Dzisiaj nawet nie podejmuje się liczenia kosztów, które dotkną gospodarkę, a w dalszej mierze nasz poziom życia, bowiem jest na to stanowczo za szybko, bo cały czas ,,wojna trwa” i wyniszcza naszą gospodarkę.

 

Wiele chorób, z którymi borykała się ludzkość w przeszłości wyeliminowały szczepionki, ostatnio rozwijała się jednak moda na walkę z nimi i przypisywanie im teorii spiskowych. Dzisiaj świat czeka na szczepionkę na COVID-19 jak na zbawienie.

 

W tym naszym świecie, który kochasz bardziej niż my, ruszyliśmy naprzód na pełnych obrotach, czując się silnymi i zdolnymi w każdej dziedzinie. Chciwi zysku, daliśmy się pochłonąć rzeczom i oszołomić pośpiechem. Nie zatrzymaliśmy się wobec Twoich wezwań, nie obudziliśmy się w obliczu wojen i planetarnych niesprawiedliwości, nie słuchaliśmy wołania ubogich i naszej poważnie chorej planety. Nadal byliśmy niewzruszeni, myśląc, że zawsze będziemy zdrowi w chorym świecie – mówił w piątek w czasie samotnej modlitwy papież Franciszek, przypominając, że przez lata lekceważyliśmy wiele niesprawiedliwości, będąc pewnymi, że to nas nie dotyczy.

 

Koronawirus pokazał, że nawet żyjąc w cywilizacji zachodnie, w Unii Europejskiej, z dnia na dzień może nasze życie odwrócić się do góry nogami. Z COVID-19 kiedyś sobie poradzimy, być może już za kilka miesięcy, gospodarki odbudujemy, miejmy nadzieje, że mądrzejsi o doświadczenia poprzednich pokoleń, po kryzysie z lat 20. i 30. ubiegłego wieku nie pójdziemy ze sobą na wielką wojnę.

 

Już dzisiaj widzimy jednak też wiele pozytywów, chociażby obserwując szereg obywatelskich inicjatyw, które organizowane są lokalnie w całej Polsce, niesienie wzajemnej pomocy. Dostrzegamy jak zagrożeni skutkami recesji przedsiębiorcy poświęcają swój czas i środki, aby wspierać lekarzy będących na pierwszej linii frontu z COVID-19. Ta sztywna ekonomia, gdzie najważniejsze jest maksymalizowanie zysków, schodzi na dalszy plan, może dzięki temu zyskamy jako ludzkość więcej empatii, którą powoli zatracaliśmy. W takim wypadku recesja nie będzie musiała być aż tak wielką tragedią.

 

Pierwszy krok został już właściwie uczyniony, bowiem kwarantanna społeczna jakiej dostrzegamy w Polsce, była poświeceniem części rozwoju gospodarczego, aby chronić najsłabsze jednostki w społeczeństwie, najbardziej narażone na koronawirusa. Podjęcie tej decyzji przez Polaków jest wyrazem empatii i przejawem człowieczeństwa. Nie jesteśmy Spartą, gdzie najsłabsze jednostki się poświęcało, w imię budowy potęgi państwa.