
Planowo wybory samorządowe mają się odbyć jesienią przyszłego roku – pierwszy raz mamy do czynienia z kadencją trwającą 5 lat (przed 2018 roku parlament wydłużył kadencję samorządów na stałe). W piątek Sejm przyjął jednak ustawę, która ma te wybory przesunąć o kolejne pół roku, ustawa trafi teraz do Senatu, który zapewne będzie chciał spowolnić jej bieg, a kluczowa może okazać się decyzja prezydenta Andrzeja Dudy na końcu procesu legislacyjnego. Pałac Prezydencki póki co unikał jednoznacznych stanowisk w tej sprawie.
Ustawa, którą uchwalił Sejm zakłada wydłużenie kadencji samorządów do 30 kwietnia 2024 roku i ustala termin wyborów ramowo pomiędzy 31 marca i 23 kwietnia (musi być to ustawo dzień wolny od pracy).
Projekt przeszedł przez Sejm błyskawicznie – jego treść pojawiła się 15 września, w ostatni czwartek miało miejsce jego pierwsze czytanie, w piątek przeprowadzono natomiast drugie i trzecie czytanie. Przeciwko była opozycja.
Prawo i Sprawiedliwość, które wyszło z projektem tłumaczy to złożeniem się na jesieni przyszłego roku dwóch dużych wyborów – do Sejmu i Senatu oraz samorządowych. Krytykuje to opozycja oraz największe samorządy. Na stronie Unii Metropolii Polskich ukazał się komunikat: Trwającej kadencji nie można dowolnie skracać lub wydłużać.
Sectetur adipiscing elit. Sed nisi ipsum, aliquet ac vulputate eu, congue nec diam. Mauris ligula metus, tempus eget scelerisque nec, aliquet et risus. Nulla consequat elit vel ipsum pharetra quis tempor metus varius.






