
Konfederacja w Bydgoszczy na każdym kroku podkreślała, że u nich nie ma spadochroniarzy, co oczywiście było hipokryzja, bo z dwójki kandydował mieszkający w Berlinie Sławomir Ozdyk. Jak zresztą na mniej niż tydzień przed wyborami publicznie przyznał, że w Niemczech mieszka od ponad 20 lat. Na swoich materiałach wyborczych występował z bronią palną, czy to z pistoletem, karabinem, czy nawet granatnikiem, co było odbierane dość kontrowersyjnie.
W końcu były to bowiem wybory do Sejmu i powinny wymagać przynajmniej minimum powagi. Ozdyk z bronią palną wyglądał niepoważnie, to już taka typowa dziecinada – ubolewać jedynie można, że ktoś w taki sposób potraktował wybory. Gdy zaczęły spływać kolejne głosy z obwodów, to naburmuszony balon jakim był Ozdyk na tych banerach, zaczynał coraz bardziej tracić powietrze – skończyło się na 2,5 tys. głosów, niewiele wygrał z kandydatem z 5-tego miejsca Marcinem Pilarskim. Lider listy Marcin Sypniewski zrobił prawie 7-krotnie lepszy wynik. 2,5 tys. głosów dla drugiego kandydata na liście to jednoznaczna czerwona kartka od mieszkańców regionu.
Kontrowersyjne znajomości
O Sławomirze Ozdyku pisaliśmy kilka razy, bowiem wcześniej jego aktywność polityczna była jeszcze bardziej kontrowersyjna niż te banery z pistoletem czy plakat z granatnikiem. Bywał w bliskim towarzystwie włoskiego polityka Stefano Fiore, działającego wcześniej w organizacji uznanej za terrorystyczną, która doprowadziła do wysadzenia w powietrze pociągu z ludźmi. Ozdyk z Fiore bywali też razem na Białorusi i proreżimowych politykyków. Na innym ze zdjęć Ozdyk siedzi na zebraniu czegoś w rodzaju nowej międzynarodówki obok Ugo Voighta, niemieckiego polityka skazanego za gloryfikowanie SS, który jeszcze kilka lat temu twierdził, że Polska powinna oddać Niemcom Pomorze. Ofiary września 1939 roku mogły się w grobie przewracać, gdy Ozdyk z Bydgoszczy chciał iść do Sejmu.
Na szczęście posłem z Bydgoszczy Ozdyk nie został i nie musimy się obawiać, że zacznie jako nasz reprezentant organizować chociażby delegacje do Aleksandra Lukaszenki.
Sectetur adipiscing elit. Sed nisi ipsum, aliquet ac vulputate eu, congue nec diam. Mauris ligula metus, tempus eget scelerisque nec, aliquet et risus. Nulla consequat elit vel ipsum pharetra quis tempor metus varius.






