
W ostatnim czasie Wisła w okolicach Bydgoszczy wynosiła blisko 300 centymetrów – jak porównamy to z okresem funkcjonowania promu w ubiegłym roku (maj – październik), gdy przez sporo dni prom nie pływał z powodu zbyt niskiego stanu Wisły – są to wręcz warunki idealne. W marcu warunki wydawały się jeszcze lepsze. Póki co w tym roku przeprawa promowa nie ruszyła, a opinia publiczna właściwie zapomniała o tym, że przed rokiem zainaugurowano prom w tym miejscu.
Problemy dla funkcjonowania przeprawy promowej zaczynały się, gdy poziom Wisły spadł poniżej 190 cm. Trzeba się liczyć jednak z tym, że w maju Wisła może oscylować w tych granicach oraz w kolejnych miesiącach. Z opinii naukowej bydgoskiego UKW wynika, że problemy dla przeprawy pojawić się mogą też po przekroczeniu 720 cm, tylko tak wysokiego stanu – przekraczającego stan zagrożenia powodziowego – nie widziano już dawno.
Być może wzorem ubiegłego roku przeprawa ruszy w maju, ale może być to już po najlepszych warunkach hydrologicznych w tym roku. Takie traktowanie sprawy ogranicza rolę promu do atrakcji turystycznej w sezonie wiosenno-wakacyjnym, nie zawsze dostępnej z powodu zbyt niskiego poziomu rzeki – tylko to wprost pokazuje, że prom w żaden sposób nie służy rozwiązaniu problemów komunikacyjnych tej części regionu, gdzie brakuje przeprawy przez Wisłę.
Sectetur adipiscing elit. Sed nisi ipsum, aliquet ac vulputate eu, congue nec diam. Mauris ligula metus, tempus eget scelerisque nec, aliquet et risus. Nulla consequat elit vel ipsum pharetra quis tempor metus varius.






