Od 1 czerwca w Inowrocławiu zameldowani w tym mieście mieszkańcy (na podstawie Karty Inowrocławianina), będą mogli bezpłatnie korzystać z komunikacji publicznej. Uchwałę wprowadzającą bezpłatne przejazdy dla mieszkańców uchwaliła dzisiaj Rada Miejska. Debata nad tym punktem była momentami gorąca, ale nie odzwierciedlają jej wyniki głosowania.
Główne argumenty jakie się pojawiły za darmową komunikacją to efekty ekologiczne i większe bezpieczeństwo, bo prezydent Inowrocławia oraz radni koalicji rządzącej liczą na zmniejszenie ruchu indywidualnego. Koszt roczny zwolnienia mieszkańców z opłat oszacowano na 5,4 mln zł. Nadal za komunikację miejską w Inowrocławiu będą płacić osoby spoza Inowrocławia, z tego tez powodu władze miasta liczą na to, że wzrośnie liczba osób płacących podatki w Inowrocławiu, co powinno przynieść wzrost przychodów.
Największą krytykę na sesji dla darmowej komunikacji wyraziła była wiceprezydent Ewa Koman – Skąd miasto weźmie miliony złotych na realizację tego. Komu zabierzemy, abyśmy mogli przesunąć to na komunikację publiczną – pytała.
Dość stanowczy byli też radni Koalicji Obywatelskiej – Problemem nie jest bezpłatna komunikacja, ale sieć jaka powinna iść. Dojazdy jakie powinny być z uwzględnieniem wszystkich grup społecznych – mówił radny Wojciech Piniewski, który zacytował słowa prezydenta Bydgoszczy Rafała Bruskiego z ostatniej kampanii wyborczej – Bezpłatna komunikacja to herezja ekonomiczna.
Według Piniewskiego dzisiaj największym problemem inowrocławskiej komunikacji miejskiej jest sieć nieobejmująca wszystkich oczekiwań mieszkańców, co w jego opinii jest większym problemem niż obowiązujące opłaty. Piniewski wyraził obawę, że koszty bezpłatnej komunikacji zostaną przerzucone na inne obszary miasta np. kosztem kultury.
– To nowa jakość w kierunku mieszkańców którzy płacą podatki. Jak możemy mówić, że inwestycja w mieszkańców jest kosztem – bronił projektu prezydent Arkadiusz Fajok – Nie będziemy znikąd zabierać, a będziemy racjonalnie wydawać.
W głosowaniu przeciwko wprowadzeniu bezpłatnej komunikacji była tylko radna Ewa Koman. Radni KO pomimo krytyki projektu w debacie, wstrzymali się od głosu.