Przez ostatnie lata ambasadorzy Węgier właściwie co roku pojawiali się w Bydgoszczy – wyjątkiem był rok bieżący, gdy na dosłownie godziny przez przyjazdem ambasador został odwołany z placówki. Urzędująca w latach 2017-2024 ambasador Orsolya Kovacs w rozmowie z nami przyznawała, że zdarzało się jej przyjeżdżać do nas z rodzina prywatnie. Teraz wchodzimy jednak w nową erę, bo de facto możemy pisać, że ambasador w jakimś stopniu wywodzi się z Bydgoszczy.
Prof. Miklos Mitrovits, który otrzymał już nominację ambasadorską od premiera Węgier, do Bydgoszczy przeprowadził się w sierpniu ubiegłego roku. Bezpośrednio w Bydgoszczy mieszka zatem rok, przez co jest to polskie miasto, z którym jest najbardziej związany. Stawia to Bydgoszcz w zupełnie nowej rzeczywistości w relacjach z Węgrami.
Do tej pory w relacjach polsko-węgierskich najbardziej istotną rolę odgrywały miasta południa Polski – Kraków, czy Tarnów, co wynikało z bliskiego położenia, bo z Krakowa bliżej jest do Budapesztu niż do Bydgoszczy, ale też uwarunkowań historycznych. Kraków i Tarnów były częścią zaboru austriackiego, co budowało w tamtym okresie dość wyjątkowe relacje polityczne. Znajdziemy relacje o inicjatywach, w których Polacy i Węgrzy wspólnie budowali pozycję w Cesarstwie Austriackim, a później Austro-Węgrach. Węgrzy byli nawet zainteresowani włączeniem trzeciego członu do nazwy państwa – Polski.
Mamy stosunki, ale nie mamy miasta partnerskiego
Okres urzędowania ambasadora, który ma związki z Bydgoszczą wydaje się najlepszą sposobnością, aby relacje polsko-węgierskie z udziałem miasta nad Brdą wciągnąć na nowy etap. Czas zbudować parnerstwo formalne z którymś z miast na Węgrzech. Nie od razu, bo jeżeli to ma być trwałe, to wymaga pracy i przejścia pewnych etapów zaznajamiania się wzajemnego.

Od 2009 roku związany z lokalnymi mediami. Specjalizuje się w tematach dotyczących infrastruktury, polityki regionalnej oraz funkcjonowaniu samorządów.






