– Realnie nie da się utrzymać w Polsce 2,5 tys. gmin – stwierdził w rozmowie z portalemsamorzadowy.pl prof. Jerzy Hausner, w latach 2003-2005 wicepremier rządu i premierów Leszka Millera i Marka Belki. Główna przyczyna tezy jaką wygłasza dotyczy zmian demograficznych i tego, że populacja większości samorządów spada.
– Z powodu zmian demograficznych i migracji dochody małych gmin są coraz niższe. Jednocześnie z każdym rokiem skala zadań się zwiększa, a potrzebne nakłady na ich realizację coraz wyższe. Dlatego realnie nie da się utrzymać w Polsce 2,5 tys. gmin – ocenił w rozmowie z portalsamorzadowy prof. Jerzy Hausner. Nie postuluje on jednak wprost potrzeby odgórnego zmniejszenia liczby gmin – Czas powrócić do koncepcji trzeciego etapu reformy samorządowej – zaznacza.
Mając na myśli koncepcję trzeciego etapu reformy, trzeba się cofnąć do 2014 roku, gdy przy Uniwersytecie Ekonomiczny w Krakowie wydano ,,Raport o stanie samorządności terytorialnej w Polsce” przez zespół ekspercki, na czele którego stał prof. Hausner. To opracowanie dzisiaj jest zapomniane, co gorsze ciężko do niego dotrzeć, bowiem oficjalną stronę raportu ktoś przejął i przy pomocy AI promuje na niej hazard. Nam się do tego dokumentu udało jednak dotrzeć.
Większa roli regionów metropolitalnych
Już ponad 10 lat temu autorzy raportu prognozowali, że Polska będzie się wyludniać, dlatego rekomendowano budowanie ram do bliższej współpracy między jednostkami samorządowymi. O ile zauważano, że łączenie się gmin niosłoby korzyści to stwierdzono, że odgórne narzucanie takiej konieczności przyniesie więcej negatywnych skutków niż pozytywnych. Padła też ocena, że zachęty do dobrowolnego łączenia się samorządów, jakie są w polskim prawie, nie działają, dlatego duże nadzieje autorzy opracowania wiązali z tworzeniem metropolii – Konieczna jest sieć krajowych metropolii – wskazuje raport.
W państwie unitarnym o policentrycznej strukturze osiedleńczej polityka rządu centralnego dotycząca metropolii może być skutecznie realizowana tylko w partnerstwie z władzami samorządowymi. Stąd konieczne staje się wyodrębnienie w strukturze polskiego samorządu terytorialnego jednostek władzy na obszarach metropolitalnych (regionów metropolitalnych).
Postulowano o wydzielenie regionów metropolitalnych jako czwartego poziomu samorządu terytorialnego Pojawia się też postulat, aby gminy zlokalizowane wokół miasta na prawach powiatu, czyli gminy powiatu bydgoskiego, miały większe narzędzia do zacieśniania współpracy z Bydgoszczą.
Przez tą dekadę od publikacji raportu udało się w Polsce sformalizować tylko jeden związek metropolitalny, z realnymi korzyściami finansowymi – mowa o Górnośląskim. W 2015 roku co prawda była przyjęta ustawa o związkach metropolitalnych, ale rząd PiS ją wycofał z obiegu, a od tego momentu pomimo starań kilku miast, nie podjęto żadnych nowych ustaw tworzących metropolię – nawet na poważnie nie rozpoczęto prac w parlamencie.
Zbyt słaba pozycja radnych
Autorzy raportu wskazują, że od 1999 na znaczeniu stracili radni od gmin po sejmik – Kontrola rady nad działaniem organu wykonawczego jest iluzoryczna – wskazano – Dramatycznie została zdeprecjonowana pozycja rad gmin i samych radnych jako „narzędzi” kontrolnych nad gminnymi zarządami i urzędnikami. Komisje rad nie mają zdolności kontrolnych, a sami radni nie są w stanie sprostać merytorycznie dominującym urzędnikom. Urzędników jest coraz więcej, są też relatywnie dobrze opłacani.
W kwestii ostatniego zdania nieco się sytuacja zmieniła, bo etaty w urzędach za sprawą mrożenia podwyżek, dzisiaj nie są już aż tak atrakcyjne płacowo jak 10 lat temu.
Ten raport też jako jeden z pierwszych w Polsce poruszył problematykę mediów wydawanych przez samorządy, jako szczególnie szkodliwych dla demokracji lokalnych.
Bydgoszczanin na pensję prezydenta płaci ponad 60 razy mniej niż mieszkaniec Świekatowa
Dobrym przykładem obrazującym, dlaczego małe gminy są droższe do utrzymania niech będzie pokazanie ile na pensję prezydenta rocznie płaci przeciętny Bydgoszczanin, a ile Świekatowianin, wójta, czyli najmniejszej gminy w kujawsko-pomorskim. Do pensji prezydenta Rafała Bruskiego przeciętny mieszkaniec dokłada 84 grosze rocznie, ale już mieszkaniec Świekatowa do pensji wójta Marka Topolińskiego ponad 57 zł. Prezydent Bydgoszczy jest jednocześnie starostą, natomiast mieszkańcy Świekatowa muszą się dołożyć jeszcze do pensji starosty.
Prawie połowa kujawsko-pomorskich powiatów w granicach absurdu zdaniem twórcy reformy
Jednym z twórców reformy samorządowej, która obowiązuje od 1998 roku jest zmarły prof. Michał Kulesza, który wskazał, że granicą absurdu ekonomicznego funkcjonowania powiatów jest populacja poniżej 50 tys. mieszkańców i tworzenie go przez mniej niż 5 gmin (w kujawsko-pomorskim od początku tego warunku nie spełniał powiat mogileński). To co wtedy wyglądało tak zaskakująco dzisiaj powoli staje się normą.
Gdy pisaliśmy o tej myśli w roku śmierci profesora – 2013 – to w kujawsko-pomorskim tego wymogu nie spełniało 8 powiatów na 19 ziemskich i 4 miasta na prawach powiatu – po stronie zachodniej były to: tucholski, mogileński i sępoleński. Przy czym powiaty tucholski i mogileński były delikatnie poniżej 50 tys. Dzisiaj jest ich 9, a powiatowi aleksandrowskiemu została zaledwie 3 tys. nadwyżka. Patrząc na zachodnią część regionu powiat tucholski spadł do niecałych 47 tys., mogileński do ok. 43 tys. a sępoleński do niecałych 39 tys. Najgorzej wypada powiat wąbrzeski po wschodniej stronie, który zamieszkuje już tylko ok. 32 tys. mieszkańców.






