Halowe Mistrzostwa Świata w Lekkiej Atletyce za nami, budżet województwa jest biedniejszy o ponad 20 mln zł (mowa o kosztach bieżących), ale czy ostatecznie nam się to opłaci? W regionalnej przestrzeni medialnej pytania tego nikt nie zadawał, na co wpływ mogło mieć to, że w samym tylko 2025 roku Urząd Marszałkowski na współpracę z mediami wydał 5,7 mln zł, co mogło ograniczać krytyczne publikację.
HMŚ w Toruniu nie były pierwszymi zorganizowanymi w Polsce, bo w 2014 roku zorganizował je Sopot. Część elementów sopockiej hali trafiła później zresztą do Torunia. Z perspektywy województwa kujawsko-pomorskiego to zdecydowanie największa impreza, co przekłada się też na znacznie większe koszty wkładu lokalnego. W porównaniu z Drużynowymi Mistrzostwami Europy z 2019 na stadionie Zawiszy, które mogą budzić dobre skojarzenia z uwagi na zwycięstwo reprezentacji Polski, kosztowo mamy ogromny przeskok.
HMŚ w porównaniu z imprezami organizowanymi w Bydgoszczy są znacznie większym przedsięwzięciem, stąd też znacznie droższym. Mają też większy prestiż, ale z drugiej strony to nie jest wydarzenie z czołówki pod względem rangi. Znacznie bardziej prestiżowe są mistrzostwa na otwartym stadionie, ale ich koszt jest można powiedzieć ok. 10-krotnie większy. Mistrzostwa w Tokio kosztować mogły grupo ponad 200 mln zł.
Prestiżu do garnka nie włożymy
Z ostatniej konferencji prasowej organizatorów mistrzostw wynika, że spodziewali się oni ok. 700 zawodników, co z osobami towarzyszącymi przełoży się na 1,5 tys. gości. Przy założeniu, że pobyt każdej z tych osób wyniesie nawet 1,5 tys. zł (co jest dość dużym założeniem). To daje jakieś 2,2 mln zł zwrotu do gospodarki, głównie dla Torunia. Eksperci od szacowania korzyści uważają, że goście sportowi zazwyczaj wypierają innych turystów, zatem wskaźnik nowych pieniędzy net gain przyjmuje się przy pozytywnym wariancie na 50%. Czyli toruńska gospodarka zarobić może ostatecznie i tak mniej.
Agencja Scottish Tourism Alliance oszacowała, że Glasgow będący organizatorem tych samych zawodów przed rokiem zwiększyło liczbę noclegów o 20% w stosunku do 2023 roku. Natomiast wydatki turystów wzrosły rok do roku o tylko 1,9%. Mówimy jednak też o innej skali, bo Glasgow odwiedza zazwyczaj ponad dwukrotnie więcej gości niż Toruń. Może to oznaczać, że procentowo wzrost w Toruniu będzie większy niż w Glasgow, ale w kwotach bezwzględnych mniejszy.
Podejście samorządu wojewódzkiego opiera się głównie na prestiżu i tym, że te zawody przyniosą promocyjny ekwiwalent reklamowy. Sama reklama jednak nie oznacza sukcesu gospodarczego.
Badacze mniej podekscytowani niż politycy
Próba odpowiedzenia na pytanie, czy duże imprezy sportowe się opłacają gospodarzom była poruszania przez badaczy. W pracy z 2016 roku naukowców Douglasa Barriosa, Stuarta Russella i Matta Andrewsa pojawia się większy sceptycyzm – Ogólnie rzecz biorąc, wydaje się, że szerszym pytaniem stojącym przed decydentami jest to, czy megawydarzenia są właściwym kanałem, za pośrednictwem którego należy realizować te różne cele polityczne. Wreszcie, uważamy, że poczynienie postępów w tych ustaleniach powinno mieć istotne implikacje. dla kluczowych interesariuszy. Mianowicie, potencjalni organizatorzy megawydarzeń powinni być bardziej ostrożni i bardziej gorliwi w odniesieniu do warunków, na które zgadzają się, składając oferty na organizację wydarzenia. Powinni oni dokładnie rozważyć jawne i ukryte koszty organizacji wydarzenia i porównać je z weryfikowalnymi korzyściami.






