Dzisiaj przypada Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych – święto to zostało ustanowione w 2011 roku, ustanowione na drodze consensusu, chociaż ten temat nie raz był przedmiotem sporów. Za jego inicjatywą stał zmarły prezydent Lech Kaczyński. Bydgoski obchody odbyły się jak co roku na cmentarzu przy ulicy Kcyńskiej, nazywanym ,,bydgoską łączką”. W tym roku współorganizatorem obok wojewody był Instytut Pamięci Narodowej, co pokazywać może na pewne zbliżenie.
Cmentarz komunalny przy ulicy Kcyńskiej kojarzony jest z Żołnierzami Wyklętymi, ponieważ na nim komunistyczni oprawcy zakopali bez pogrzebu szczątki zamordowanych przeciwników władzy. Część z nich udało się po kilkudziesięciu latach zidentyfikować dzięki pracy archeologów z IPN.
– Wstydzimy się tych co mordowali, to tych ściągamy z tabliczek, z nazw placów, likwidujemy pomniki. A stawiamy tych, którzy mieli być w bezimiennych grobach zapomniani, to ich pamięć będzie na wieki wieków – mówił wojewoda Michał Sztybel – To ich ofiara sprawiła, że często choć ostro się spieramy, to możemy się spierać.

Wojewoda nawiązał do postaci płk. Łukasza Cieplińskiego, którego los związał za sprawą służby wojskowej z Bydgoszczą. Jego imię było przedmiotem sporów politycznych w Bydgoszczy, ale ostatecznie kilka tygodni temu Rada Miasta nazwała jego imieniem wiadukt nad alejami św. Jana Pawła II. Inicjatywę inspirował wojewoda, ale dzisiaj w przemówieniu dał do zrozumienia, że do tej inicjatywy zdopingowała go postawa Instytutu Pamięci Narodowej. Co można uznać za gest w kierunku ocieplenia relacji.

Uroczystości odbywały się z ceremoniałem wojskowym. Ważnym momentem było odczytanie apelu poległych, a następnie salwa honorowa wykonana przez kompanie reprezentacyjną. Na zakończenie złożono wiązanki kwiatów.
W tym roku pierwszy raz zdarzyła się sytuacja ordynarnego eksponowania flag partyjnych za sprawą partii Grzegorza Brauna. Do tej pory panowała niepisana zasada, że na uroczystościach wojewódzkich nie eksponuje się symboli żadnej partii.







