W czwartek w centrum Bydgoszczy stężenie pyłu zawieszonego PM10 przekroczyło normę o ponad 230%, jeszcze gorzej wypadł PM2,5 z ponad 650% przekroczeniem normy. Czujnik na Bocianowie dla PM2,5 odnotował nawet przebicie 800% normy! Nie bez powodu z rana dostaliśmy ostrzeżenia z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa o złej jakości powietrzu. Problem nie jest tylko bydgoski, a aktywiście mówią o ogólnonarodowym kryzysie i oczekują reakcji ministerstwa.
Nie trzeba nikomu tłumaczyć szkodliwości dla zdrowia przekroczeń PM10 i PM2,5, szczególnie niebezpiecznych dla osób z chorobami krążenia i oddechowymi. Wczorajsze liczby to jednak po prostu kosmos. Nie można wykluczyć, że są one dla Bydgoszczy historyczne.
Polski Alarm Smogowy wprost mówi o niespotykanym kryzysie i zarzuca Ministerstwu Klimatu i Środowiska bierną postawę. Od strony merytorycznej aktywiści za sytuację obwiniają zapaść programu Czyste Powietrze, czyli wsparcia dla mieszkańców na wymianę pieców, które są głównym generatorem smogu.
– Od dwóch tygodni mamy w Polsce sytuację kryzysową. Powietrze poważnie zagraża zdrowiu i życiu ludzi, a stężenia pyłów zawieszonych wzrosły do wartości niewidzianych od wielu lat. Smog wisi nad całym krajem, a oprócz komunikatów Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, które niestety nie podkreślają należycie powagi sytuacji, brakuje jakichkolwiek działań rządu mających na celu rozwiązanie tego problemu. Również ze strony Ministerstwa Klimatu nie widać żadnej reakcji. Nawet media społecznościowe Ministerstwa Klimatu, czy Pani Minister Hennig-Kloski pomijają ten temat – stwierdza Piotr Siergiej, rzecznik Polskiego Alarmu Smogowego – wygląda na to, że wszyscy czekają aż problem się sam rozwiąże. Przypomnę, że Program Czyste Powietrze, który jest podstawowym narzędziem finansującym wymianę starych kotłów, szoruje po dnie. W pierwszym tygodniu stycznia 2026 do Programu złożono zaledwie 704 wnioski. W 2024 roku średnia tygodniowa liczba wniosków przekraczała 5200 sztuk. W tym braku zainteresowania smogiem ze strony Ministerstwa Klimatu i Środowiska widać więc pewną konsekwencję.
Od 1 stycznia 2023 roku w województwie kujawsko-pomorskim nie można eksploatować pozaklasowych kotłów grzewczych, a od początku 2028 roku nie będzie można używać pieców 3 i 4 klasy. Sporo mieszkańców województwa nadal ich używa, a w mniejszych miejscowościach nawet nikt tego nie kontroluje, dlatego w 2023 roku odbywała się debata o liberalizacji zasad i wydłużenia terminów o kolejne lata. Sprzeciw aktywistów antysmogowych sprawił, że zaniechano tych pomysłów, ale od władz województwa usłyszeliśmy wtedy wprost, że na sporej części województwa – poza dużymi miastami – te przepisy są i tak martwe.






