Gdyby Emilianowo klasa polityczna traktowała jako priorytet dzisiaj byłaby inna sytuacja (komentarz)

Wizualizacja terminalu Emilianowo

Unieważnienie przez Naczelny Sąd Administracyjny decyzji środowiskowej dla budowy terminalu intermodalnego Bydgoszcz-Emilianowo oznacza, że szansę na jego wybudowanie przed 2030 rokiem są już tylko iluzoryczne. Bydgoszcz nie będzie częścią kręgosłupa transportowego TEN-T, czyli sieci bazowej. Bardziej realne wydaje się, że może do 2030 roku uzyskamy dopiero nową decyzję środowiskową, czyli będziemy w tym punkcie w jakim byliśmy od 2023 roku.

Polskie prawo w zakresie oceny oddziaływania na środowisko bywa przewrotne. Gdyby bowiem trzymano się planu uruchomienia terminalu do końca 2026 roku, to dzisiaj trwałaby intensywna budowa. Wyrok NSA sprawę by skomplikował, ale w takiej sytuacji raczej nie zarządzono by rozbiórki, ale próby zalegalizowania formalnego, czyli wydawano by decyzję środowiskową w czasie, gdyby terminal działał.

Politykom się nie paliło

Realizacja budowy terminalu dość sprawnie szła do końca 2023 roku, gdy uzyskano w II instancji potwierdzenie decyzji środowiskowej. Przy czym już wtedy było wiadomo, że jest problem ze strukturą właścicielską spółki, gdyż Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa nie specjalnie była zadowolony ze swojej roli wiodącego akcjonariusza. Chciano, aby większościowe udziały przejęła spółka CPK. Wsłuchując się w kulisy słyszałem już wtedy niezadowolenie ze spółki, że decyzje zapadają zbyt wolno, a kluczowi regionalni politycy PiS są wręcz niedostępni.

W roku 2024 według planu miano zlecić opracowanie projektu budowlanego, ale spółka nie miała pieniędzy. W rezultacie w sierpniu zapadła decyzja o jej likwidacji. Całą tę przepychankę doskonale pamiętamy, a także wypowiedzi marszałka Piotra Całbeckiego i członka zarządu Dariusza Kurzawy z PSL, że trzeba przeprowadzić restrukturyzację. Od momentu rozpoczęcia likwidacji do dzisiaj się już nic istotnego nie wydarzyło, bo politycy uważali, że jest sporo czasu. Niespodziewana decyzja NSA – bo mało kto o tej sprawie pamiętał, zakładano kontynuację linii orzeczniczej SKO i WSA – wszystko mocno wywróciło.