Pod koniec lutego marszałek województwa wraz z Kujawsko-Pomorskim Centrum Naukowo-Technologicznym im. prof. Jana Czochralskiego i Centrum Szkolenia Wojsk Rakietowych i Artylerii zapowiedzieli wspólne starania na rzecz utworzenia w Toruniu wyższej szkoły oficerskiej. W tej sprawie budzi największe kontrowersje nie to, że marszałek głównie angażuje się w inicjatywy na rzecz Torunia, bo do tego mieszkańcy przywyknęli, ale status Instytutu Czochralskiego.
Jeszcze kilka tygodni temu było głośno po liście rektora Politechniki Bydgoskiej, który zarzucał władzom województwa, że przy konkursach na rozwój infrastruktury badawczej jest faworyzowany instytut Czochralskiego. Polega to na tym, że wymogiem formalnym do udziału w konkursie było bycie tym instytutem, zatem były to konkursy pod jeden podmiot, gdy uczelnie wyższe z powodów formalnych były wykluczone. Przez dwa miesiące marszałek do listu się nie odniósł merytorycznie, a prób debaty uniknął, przy czym dzisiaj nie mają one sensu, gdyż podział środków jest już faktem dokonanym.
W rozmowie z nami bydgoski radny prof. Maciej Świątkowski wprost nazwał toruński instytut, który jest faworyzowany przy podziale środków unijnych, budowaniem przeciwwagi dla Politechniki Bydgoskiej. Dlatego angażowanie się Kujawsko-Pomorskim Centrum Naukowo-Technologicznego w projekt tworzenia nowej uczelni w Bydgoszczy może być odebrane kontrowersyjnie. Tym bardziej, że Bydgoszcz z uwagi na jednostki NATO i dowództwa ma ku temu większy potencjał.






