Dzisiaj mijają dwa miesiące od wystosowania przez rektora Politechniki Bydgoskiej prof. Marka Adamskiego listu otwartego do marszałka Piotra Całbeckiego, w którym wskazuje jak polityka województwa odbiera uczelniom wyższym szanse na rozwój zdolności badawczych. Marszałek w odpowiedzi oprócz obrażania bydgoskiej uczelni obiecał odnieść się do listu merytorycznie oraz zorganizowanie ,,okrągłego stołu”, z przedstawicielami nauki. Do dzisiaj nie ma ani odpowiedzi, ani inicjatywy debaty, a jak się dowiadujemy marszałek unika nawet inicjatywy parlamentarnej w tej sprawie.
Według naszych informacji 18 lutego miało się w bydgoskim ratuszu odbyć posiedzenie wyjazdowe Parlamentarnego Zespołu Ziemi Bydgoskiej, we współpracy z prezydentem Bydgoszczy. Wszystkich zaproszono, ale marszałek stwierdził, że nie ma czasu, co tłumaczył uroczystościami w Szpitalu Biziela. Dokładniej tego dnia przecinano wstęgę na zmodernizowanym oddziale. Kolejnego terminu nie udało się do dzisiaj ustalić. Z naszych ustaleń wynika, że marszałkowi nie śpieszy się z odpowiadaniem na korespondencję.
Medialne temat właściwie wyciszony
Problemy jakie poruszył rektor Politechniki Bydgoskiej mogą być warte z perspektywy bydgoskiej uczelni dziesiątek milionów złotych. Chodzi o infrastrukturę badawczą, która mogłaby przełożyć się bezpośrednio na rozwój gospodarczy, ale od stycznia w mediach tematu już właściwie nie ma. Redakcje nie dopominają się nawet o to, aby marszałek odpowiedział bydgoskiej uczelni na list otwarty. Wczoraj zaczęliśmy ujawniać spore transfery jakie do redakcji kieruje Urząd Marszałkowski, nie można wykluczyć, że Politechnika Bydgoska stała się ich ofiarami.






