Od polityków koalicji rządowej mamy prawo domagać się konkretnych działań, zamiast próby wmawiania nam, że jest super

Od polityków koalicji rządowej mamy prawo domagać się konkretnych działań, zamiast próby wmawiania nam, że jest super

W najbliższych tygodniach mogą rozstrzygnąć się kluczowe kwestie logistyczne, które będą determinować w dłuższej perspektywie rozwój Bydgoszczy. Historię o tym jak autostrada ominęła Bydgoszcz i musieliśmy długo czekać na S5, a na S10 jeszcze czekamy, doskonale znamy. Teraz rozstrzyga się na dziesiątki lat kwestia szybkiej kolei.

Gdy w czerwcu ogłoszono koncepcję Zintegrowanej Sieci Kolejowej, wojewoda jako jeden z pierwszych obwieścił w mediach społecznościowych, że to sukces. Chwilę po nim powieliła to propaganda bydgoskiego ratusza. Musiało minąć kilka dni, aby na Radzie Gospodarczej Metropolii Bydgoszcz z bydgoskiego samorządu wyszło, że to jednak nie jest dla nas takie korzystne. Wtedy zaproponowano koncepcję ,,Y Unisławskiego”.

W zależności od dnia mamy albo sukces albo niepokój

W ubiegłym tygodniu pokazaliśmy wystąpienie z mównicy sejmowej zaniepokojonej posłanki Iwony Kozłowskiej:

,,Muszę to powiedzieć w imieniu mieszkańców Bydgoszczy, którzy apelują o włączenie Bydgoszczy do głównej sieci kolei dużych prędkości. Myślę, że jest to ten moment, kiedy należy to głośno powiedzieć. Zintegrowana Sieć Kolejowa jest potrzebnym i ambitnym planem rozwoju polskiego transportu. Nie możemy jednak dopuścić, aby Bydgoszcz jako jedno z największych miast w Polsce (…) została sprowadzona do roli miasta dołączonego.”

Po kilku dniach regionalne profile Koalicji Obywatelskiej przepuściły szturm na mieszkańców Bydgoszczy propagandowymi grafikami:

Sprawia to, że Bydgoszczanie nie dostają rzetelnej informacji, za to politycy liczą, że nakarmią ich jedynie propagandą.

Dzisiaj mamy prawo oczekiwać przede wszystkim konkretów

100 minut na mapie wygląda dobrze, ale na dzisiaj nie wiemy skąd takie wyliczenie i jakby miała wyglądać dokładnie ta trasa. Brak konkretnych danych może być dzisiaj największą przyczyną niepokoju.

To co na rządowych grafikach w miarę wygląda, w praktyce już takie nie musi być. Dzisiaj nie wiemy jak szybka kolej biegnąca gdzieś przez Toruń lub jego okolice miałaby być skomunikowana z Bydgoszczą. Bo trzymając się ogólnej logiki KDP do Trójmiasta, najprawdopodobniej ominie ona Toruń Główny, z którym skomunikowana jest Bydgoszcz. Z tego też powodu pojawiła się koncepcja ,,Y Unisławskiego”

Szereg zagrożeń z ZSK

Zaproponowana koncepcja najprawdopodobniej doprowadzi do tego, że w okolicach 2040 roku w Toruniu będzie większa wymiana pasażerska niż ma to miejsce dzisiaj na Bydgoszczy Głównej. Co więcej Bydgoszcz nie będzie już tak mocnym ogniwem szlaku Trójmiasto – Poznań – Wrocław – Praga i najprawdopodobniej po 2040 roku pociągi do Pragi i Berlina przestaną jeździć przez Bydgoszcz. Niemal cały dzisiejszy ruch zostanie przerzucony na Toruń.

W planach pojawia się co prawda koncepcja nowej linii Gniezno – Żnin – Bydgoszcz i dalej do Grudziądza, ale to może być 2050 rok lub nawet długo później. W praktyce będzie to trochę deja bu jak z autostradą, gdy najpierw powstała A1 z Torunia do Grudziądza, a długie lata czekaliśmy na S5. Tutaj powstanie najpierw układ oparty na Toruniu, a dopiero później pomyśli się o czymś dla Bydgoszczy.

Poprzednia ekipa nie była w tym lepsza

Trzeba też uczciwie powiedzieć, że za czasów premiera Mateusza Morawieckiego też mieliśmy propagandę poprzez grafiki w social mediach. Wówczas próbowano nam wmówić, że linia dużej prędkości zlokalizowana jakieś 100 km od Bydgoszczy to też wielki sukces.