,,Ołowiane dzieci” a Zachem (felieton)

,,Ołowiane dzieci” a Zachem (felieton)

Spory rezonans w Polsce wywołał serial ,,Netflixa’ ,,Ołowiane dzieci”, który reklamowany jest zresztą muralem przy Placu Poznańskim. Odwołuje się on do epidemii ołowicy spowodowanej przez hutę Szopienice na Śląsku w latach 70. Opowiada historię prawdziwych postaci, w tym zmarłej w 2023 roku lekarki Jolanty Wadowskiej-Król, z elementami fikcyjnymi w fabule. Można w tym dziele znaleźć sporo analogii z bydgoskim problemem Zachemu.

W recenzjach serialu sporo uwagi poświęca się temu jak antyludzki był ówczesny system władzy. Czy jednak wątki polityczne są tutaj najważniejsze? Serial pokazuje sporą winę władzy, która ograniczała bezpieczniki dla środowiska tylko po to, aby uzyskać większe wyniki pracy. Czyli wyżej system stawiał statystykę od zdrowia ludzi. Niejednoznacznie serial przedstawia natomiast postać wojewody Jerzego Ziętka, który sprawia wrażenie zatroskanego o los obywateli, ale obawiającego się, że jak zostanie udowodniony negatywny wpływ huty na zdrowie wywoła to niepokoje społeczne, gdyż huta dawała prace. Ten wątek oporu mieszkańców o zakładach pracy jest mocno podkreślany, ale pod koniec serialu mieszkańcy zaczynają bardziej oczekiwań zaprzestania ,,trucia”, niż wyrażają troskę o hutę.

W tym dostrzegam analogię z Zachemem, którego upadek po 2010 roku był odbierany jako wielka katastrofa gospodarcza dla Bydgoszczy. Dzisiaj z perspektywy półtora dekady dostrzegamy, że te obawy były na wyrost. Wówczas obawa o gospodarkę była jednak tak duża, że nikt w ogóle tematów zdrowotnych nie poruszał. Musiało minąć kilka lat, aż w przestrzeni publicznej zaczęto mówić o skutkach środowiskowych i ,,bombie ekologicznej”. Minęły kolejne lata, aby coś realnego zaczęto w tej sprawie robić. Nie można analogicznie jednak Szopienic i Zachemu traktować, bo chociażby w przypadku Zachemu gdyby nie wyłączenie barier, zapewne skutki środowiskowe były mniejsze – zatem popełniono też istotne blędy.

Ja zauważam jeszcze jeden wątek, który pojawiał się na marginesie debaty – mówienie o Zachemie nie podobało się wszystkim, bo były obawy, że uderzy to w uprawy warzyw w Łęgnowie. Była to obawa podobna do tej co wśród mieszkańców Szopienic dobre 40 lat wcześniej.