Politechnika Bydgoska może zyskać partnerów w innych uczelniach bo dzieje się rzecz bez precedensu

Politechnika Bydgoska może zyskać partnerów w innych uczelniach bo dzieje się rzecz bez precedensu

W ubiegłym tygodniu marszałek Piotr Całbecki lakoniczni odniósł się do listu rektora Politechniki Bydgoskiej, nie przedstawiając żadnych konkretów, opierając się na narracji, że rektor nie wie o co chodzi. To jednak wystarczyło, aby medialnie temat wyciszyć, a Politechnice Bydgoskiej Urząd Marszałkowski nie śpiesząc się wyśle jakiś elaborat lub też nie (Rada Miasta Bydgoszczy od ponad roku nie otrzymuje odpowiedzi na stanowiska). Faktem jest jednak, że mało kto faktycznie wie o co chodzi w tym wszystkim, a narrację jaką przedstawiają nam nasi informatorzy pokazują, że kujawsko-pomorskie uczelnie mogą stracić szansę na gonienie za czołówką.

Uczelnie wyższe kojarzą się głównie ze studentami, ale dydaktyka nie jest ich jedynym zadaniem. Nawet ważniejsza może być nauka, czyli przyczynianie się do postępu technologicznego. Przynajmniej tak wyróżniają się czołowe zachodnie uczelnie. Elementem który ma przyczyniać się do rozwoju potencjału badawczego są granty unijne które można wykorzystywać na tworzenie laboratoriów, ale też przedsiębiorcy z naukowcami mogą aplikować ośrodki na badania w celu wdrażania innowacji. Tak to przynajmniej działało do tej pory i działa w pozostałych województwach, bo u nas stworzono ,,urzędniczą” innowacje.

– Udało się przekonać marszałka, że uczelnie są słabe w badaniach i musimy postawić na Instytut Czochralskiego – mówi nam w kuluarach osoba znająca koncepcję od środka. Tę teorię właściwie sam potwierdził w ubiegłotygodniowych wypowiedziach medialnych marszałek – Wiemy jak trudno jest z innowacyjnością – mówił marszałek, sugerując, że badania i innowacje to w kujawsko-pomorskim były realizowane fatalnie. Pokazuje to, że do takiej narracji udało się przekonać marszałka.

Dlatego w trwającej perspektywie finansowej zamiast konkursów otwartych zrobiono konkursy, gdzie na wstępie napisano, że może w nich startować tylko toruński Instytut Czochralskiego, który ma ambicje być głównym laboratorium badawczym w województwie – Środki unijne mają pomóc też rozwiązać problem potrzebnego pilnego remontu toruńskiej siedziby – słyszymy. Przedsiębiorcy o granty na badania mogą co prawda nadal aplikować, ale już nie jak wcześniej w kooperacji z uczelniami, ale bezpośrednio do Instytutu Czochralskiego, który po ocenie wniosku będzie szukał beneficjentowi naukowców, a docelowo udostępni też swoje laboratorium. Dojść ma do wdrożenia w praktycznie centralnego sterowania tym kto ma prowadzić badania, przy zmarginalizowaniu roli uczelni badawczych, które w przeciwieństwie do uczelni z innych województw, stracą szanse na środki europejskie na rozwój swojej infrastruktury badawczej. A nie jest tajemnicą, że władze Politechniki Bydgoskiej miały ambicję zbudowania laboratorium, które miałoby pracować non stop nad innowacjami, na wzór uczelni zachodnich.

Skala zależności między środowiskiem uczelnianym i samorządem wojewódzkim jest tak duża, że jedynie odwagę miał zabrać głos prof. Adamski, rektor Politechniki Bydgoskiej. Uczelnie mogą jednak stracić na tyle dużo, że być może za nim pójdą kolejne głosy.

Dla uczelni idą natomiast trudne lata, bo za sprawą niżu demograficznego wkrótce radykalnie spadnie liczba studentów.