W kujawsko-pomorskim obecnie działają dwa okręgi Polskiego Związku Działkowców – bydgoski oraz toruńsko-włocławski. Prezes Krajowej Rady Eugeniusz Kondracki, który tę funkcję pełni nieprzerwanie od 1981 roku chce skonsolidować je w jeden okręg. W kuluarach mówi się, że siedziba byłaby w Toruniu, chociaż kluczowe składki płyną z Bydgoszczy.
Gdyby ten scenariusz się zrealizował, to praktycznie Bydgoszcz utraciłaby podmiotowość. Ten kierunek krytykuje wprost bydgoski oddział PZD, a radny Jan Szopiński wystosował do prezesa Kondrackiego list z niezadowoleniem – Zgadzam się z twierdzeniem, że działania podjęte przez Krajowy Zarząd mają niewiele wspólnego z jakąkolwiek optymalizacją, a mają na celu odebranie podmiotowości okręgu bydgoskiego Zamiast promować i wspierać takie profesjonalne środowiska, jak bydgoskie, PZD postanowił ukarać ich dobre działanie i doprowadzić do wchłonięcia przez okręg toruńsko – włocławski. Według działkowców, tezę o „optymalizacji” obala także plan centrali PZD tworzenia nowych, pośrednich jednostek rejonowych, czyli utrzymania istniejących lub tworzenia nowych siedzib i etatów, o czym pisze Krajowy Zarząd w tym samym paragrafie – pisze samorządowiec – Działania Krajowego Zarządu prowadzą wprost do skłócania mieszkańców Bydgoszczy, Torunia, Włocławka, Grudziądza i Inowrocławia, a także, co jest szczególnie nieakceptowalne, do skłócania działkowców w całym naszym województwie – wspaniałych ludzi, miłośników przyrody, pasjonatów i społeczników, którzy nie chcą uczestniczyć w warszawskiej polityce, a dzięki którym żyją i zielenią się nasze ogrody.





