Radni Naszych Kujaw Izabela Wierzbińska i Bartosz Krajniak skierowali do starosty Wiesławy Pawłowskiej interpelacje, w której chcieli ustalić jak zmieniała się ilość zatrudnionych w starostwie w latach 2019-2025, jakie były zarobki, wysokość przyznawanych premii i dodatków. Pytali także o nabory oraz czy prowadzono analizy potrzeb kadrowych. Starosta w odpowiedzi stwierdziła, że w jej opinii to nie jest interpelacja, dlatego odpowiedzi radni póki co nie uzyskali. Otwiera to niebezpieczny proceder, w którym będzie furtka do nieodpowiadania na zapytania radnych.
Piszemy o takich kwestiach, gdyż są one bardzo istotne z perspektywy ochrony lokalnej demokracji. Tym bardziej, iż mając ogląd jak funkcjonują inne samorządy, pierwszy raz spotykamy się z takim podejściem.
Starosta w odpowiedzi na interpelacje uznała, że zgodnie z definicją ustawową interpelacje dotyczą istotnych spraw o znaczeniu dla powiatu. W jej interpretacji – interpelacja dotyczy wyłącznie problemów o istotnym i ogólnym strategicznym wpływie na funkcjonowanie powiatu. Sama następnie dokonała oceny, iż zapytanie radnych Wierzbińsiej i Krajniaka tej definicji nie spełnia, dlatego w ciągu 14 dnia zamiast odpowiedzi uzyskali pytanie, czy chcą, aby ich pismo starostwo potraktowało jako wniosek o informacje publiczną.
Starosta Wiesława Pawłowska powołała się też na wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu (IV SAB/Wr 210/16), który ma świadczyć, iż starostwo nie może samo z siebie zakwalifikować interpelacji radnego jako wniosku o udzielenie informacji publicznej. Wspomniany wyrok jednak przeanalizowaliśmy – sprawa dotyczyła tego, że radni jednej gminy, niezadowoleni z odpowiedzi burmistrza zarzucili mu bezczynność powołując się na przepisy o zasadach udostępniania informacji publicznej. Sąd ich skargę odrzucił bo uznał, że interpelacja wynikająca z przepisów o uprawnieniach radnego nie ma nic wspólnego z wnioskiem o udzielenie informacji publicznej.
Wracając jednak na grunt powiatu inowrocławskiego – sąd w żaden sposób też nie uznał, że interpelacje mogące przypominać wnioski o dostęp do informacji publicznej z automatu nie są interpelacjami. Takiej oceny w tym wypadku dokonała już starosta, która powinna mieć też świadomość polityczną wpływu jej na ograniczenie możliwości kontrolnych radnych, czyli wpływu na lokalną demokrację.

Od 2009 roku związany z lokalnymi mediami. Specjalizuje się w tematach dotyczących infrastruktury, polityki regionalnej oraz funkcjonowaniu samorządów.






